1983 serialowe przewidywanie przeszłości – zgaduj zgadula

1983 był kiedyś taki rok, taka liczbaPo 1983 przychodzi 1984. Orwell jest blisko. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że wizja autora była ponura, ale nie na tyle, aby nie mogła się spełnić. Pamiętam 1983. Pamiętam te cyferki. Pamiętam jak kreśliłem je w zeszycie w szeroką linię.

Konstrukcja rozsypanych klocków

Seriale oparte na konstrukcjach, w których jedna i jedyna słuszna partia, wybrana przez naród (partia trochę w wyborze pomogła), która ma monopol na wszystko, co jest możliwe do zmonopolizowania są znane. Partię trzeba odsunąć od władzy. Jak to ładnie i banalnie brzmi.

Cała zabawa polega na tym, aby te klocki zgrabnie poukładać. Zaskoczyć widza. Dać mu coś, czego jeszcze nie widział. To, że partia kiedyś odleci w niebyt jest pewne. Historia napisana pomiędzy pierwszym a ósmym odcinkiem ma być … wgniatająca w fotel albo w kanapę.

Bohaterowie tej telenoweli: młody, naiwny prawnik i dziecko szczęścia w jednym – Kajetan. Po przeciwnej stronie tego szczęściarza – milicjant Anatol, który za samodzielne myślenie awansował w kierunku odwrotnym do zamierzonego. Zapatrzony w partię i syn marnotrawny.

Na szczęście na ich drodze stają wyrzuty sumienia starego profesora, który rzuca pytanie – zagadkę na egzaminie. Młody prawnik z kazusem sobie nie radzi, ale zbytnio to go nie smuci, za rogiem obala flaszkę po zdanym egzaminie i to z dobrą partią i to dosłownie, córką prominentnego polityka.

Ułuda, utopia, czyli partia ukryta za światłem w lodówce.

Partia przenika, wplata, wgryza się, wgryzła się w tkankę społeczeństwa, oplotła ją i kontroluje. Czasy uśmiechu dla wybranych, czas smutku dla niedopasowanych. Posegregowani, ponumerowani, sklasyfikowani – z wyznaczonym poziomem dostępu. Admin – partia, rozdaje loginy i hasła, ale trzeba być grzecznym, posłusznym.

Dostęp do luksusu jest limitowany.

Znamy to. Historie, które mają wpisane w życiorys bohaterowie nie są ich. Nic, co wydaje się prawdziwe nie jest prawdziwe, to też znamy. Każdy odkrywa prawdę o sobie. 1983 w warstwie wizualnej, przesuwanych i migających obrazów przypomina klimat ukrytego państwa policyjnego.

Szarzyzna, bloki wystrugane od linijki. Bezpieczeństwo i ład – wytarte slogany. Kontrole to podstawa egzystencji dnia codziennego. Wolność słowa limitowana, wolność to pogo w piwnicy, punk. Traszka – wczesna wersja smartfona, smycz, która łączy bezpośrednio z bazą.

Groza i strach. Sky is the limit? Powyżej sufitu nie podskoczysz lub logina. Ja kontroluję ciebie a ty mnie. Równowaga. Balans. Zaufanie towar deficytowy. 1983 zyskuje jeszcze bardziej jak uwolnimy ścieżkę dźwiękową. Dodaje kilka punktów do atmosfery.

1983

Aktorsko: Maciej Musiał całej rodzinki na plan nie przyprowadził. Karolak szparą nie straszył. Robert Więckiewicz zamienił Mocnego Anioła na wersję chińską. Andrzej Chyra w polityka wczuwać się nie musiał. My jesteśmy politykami z zawodu. Sekundanci czasami gubili tempo. Jednakże, większą uwagę zwracałem na fabułę.

Na składaniu klocków.

1983 oglądało się dobrze. Odcinek ósmy był niedopracowany, na siłę realizatorzy zamykali wątki przy okazji lekko ich nie domykając, dla kontynuowania dalszej opowieści. Spotkałem się z opinią, że 1983 to serial trudny. Serial dla tych, którzy nie tylko oglądają, ale i czytają. Czytają fantastykę.

Nie współczesnych autorów. Tych, co pisali przed 1983.

A i jeszcze jedno. W 1983 roku podrożała kawa. Możecie sprawdzić w … necie.