A tutaj z psem wchodzić nie wolno!

tutaj z psem wchodzić nie wolnoZ psem wchodzić nie wolno? W tym roku usłyszałem już to kilka razy. W zasadzie mógłbym temat zostawić bez komentarza, ale kilka rzeczy zwróciło moją uwagę.

Do sklepu z tabliczką w witrynie, że zwierząt właściciel sobie nie życzy – nie wchodzę. Jasna sprawa. Idę po pracy na spacer z psem. Spacer wytyczony tak, aby wejść do kiosku po gazetę.

W tym kiosku gazetę nie kupowałem pierwszy raz. Kupowaliśmy razem. Aż tu pewnego razu:

– Z psem wchodzić nie wolno? – słyszę. A to dlaczego, co się zmieniło?

Sanepid. Mamy tu żywność. Patrzę na regał – batony, paluszki. Sanepid? – Nie wierzę to, co słyszę. Dostaliśmy karę, bo pies był w środku – zapewnia sprzedawca.

Im dłużej słucham wywodów sprzedawcy, dochodzę do wniosku, że uczestniczę w paranienormalnym seansie. Układ, spisek, chcą odebrać kiosk, czają się za rogiem. Prościej wystawić było tabliczkę w witrynie a nie paplać głupot.

Wchodzę do restauracji z psem. Pies wszedł pod stół, usiadł. – Oj proszę pana, tutaj z psem wchodzić nie wolno! – słyszę od kelnerki. Zwracam uwagę, żeby zajęła wspólne stanowisko z panem, który zezwolenia udzielił. Też kelner.

Oj ty niedobry piesku!

– Pies na smyczy, nie widać go, może zostać – słyszę. I lampka się zaświeciła! Jak to jest – na smyczy? Dopytuję. – No wie pan, ludzie puszczają psy luzem … Luzem? Nie wierzę.

– Wieczoru by nam zabrakło jakbym panu opowiedziała przy piwie jakie historie się dzieją – podsumowanie było nadzwyczaj jasne. Właściciel jest odpowiedzialny za psa. Ale czasami o tym zapomina.

Są kawiarnie, do których mogę wejść z psem. Są restauracje, do których mogę wejść z psem. Mogę wejść do marketu, do kiosku z gazetami (z wyjątkiem jednego), do sklepu spożywczego.

Szukam w pamięci momentu, gdzie „to” się zmieniło. Raczej jest na odwrót. Pies przyjacielem człowieka jest. Nie zostawiaj w aucie psa – zrób razem z nim zakupy.

Świetna sprawa. Ale … pamiętaj, że to właściciel odpowiada za psa. Nie każdy właściciel o tym pamięta.

A teraz puenta?

Na koniec wpisu wspomnę o jednej rzeczy, o której właściciele psów zapominają. To sprawa wstydliwa. Pensjonat, w którym byłem Puchaczówka – prostym językiem – w regulaminie zaintonował sprawę czystości po pupilu.

Do tej pory. A byłem już w kilkunastu hotelach, pensjonatach – nikt o tym wprost nie napisał. Cóż z tego, że hotel gwiazdkowy – jak i równie pięknie obsrany. Obawiam się, że niedługo podróż z psem i pobyt w hotelu z psem będzie rzadkością.

I hasło – z psem wchodzić nie wolno! – będzie słychać coraz częściej. Opowiadane będą historie o spiskach, sanepidach. Zamiast powiedzieć od razu – właściciel odpowiada za czworonoga.

A może się mylę?