Belfer. Wykład w starym stylu

belfer-IBelfer. Określenie to bardziej do mnie przemawia niż nauczyciel. Mniej oficjalne. Bez patosu. Bez zacięcia do wiecznego pouczania. Jednocześnie poważne i groteskowe. W obecnych czasach mało używane. Leżał na stoliku, ręce oparte o blat, na którym są rozłożone dowody w sprawie.

Dobra, koniec tej mowy wstępnej. Serial śmigał na platformie NC plus, z którą pożegnałem się dawno temu bez żalu. O serialu słyszałem. A słyszałem jedno – aktorzy nie wiedzieli do końca, kto jest mordercą. Brzmiało poważnie, że aż nie mogłem w to uwierzyć. Może wreszcie coś … dobrego z tego będzie.

A to będzie kicha …

Kicha do kwadratu. Serial kryminalny? To samo w sobie brzmi dziwacznie. W naszej szarej rzeczywistości, to będzie coś jak serial medyczny. Kochający lekarze, troskliwe pielęgniarki a z drugiej strony wredni rodzice, źli dyrektorzy, którzy oszczędzają na pacjentach. I kółko się zamyka.

Serial kryminalny będzie się lansował zapewne (tak sądziłem) pomiędzy paradokumentami o dobrych stróżach prawa a serialami kryminalnymi pisanymi na jedno kopyto. Cukierkowe opowieści, rzeczywistość wyrwana z kontekstu, bohaterowie tak sztuczni a dialogi tak drętwe, że zęby bolą. Zero słowa o statystykach, uwielbianych przez szefa. Wykrywalność stu procentowa.

Ale to jest Belfer!

Pierwszy odcinek obejrzałem w necie na ogólnie dostępnej platformie, co było dla mnie niespodzianką. Platforma znana z tego, że dba o prawa autorskie. Nie będę robił jej wstydu, wszyscy wiedzą, o którą chodzi. Pierwszy odcinek narobił apetytu.  Ale żeby zabawa była jak należy – pierwszy odcinek obejrzałem ponownie.  I poleciała seria …

Mam w pamięci książkę Ryszarda Grzybowskiego „Ślady zbrodni”, który bezpardonowo rozprawia się serialem CSI. Bzdury do kwadratu, które się ogląda dla lasek – tak to oceniam. Prawdy w nim tyle, co w słynnej komisji badającej wypadki lotnicze.

A tymczasem …

Historia, jakich wiele na ekranie, ale … opowiedziana inaczej. I to mnie przyciągnęło do ekranu na dwa dni. Gliniarze rozmawiają a nie recytują. Ambitni na komendzie nie mają łatwo. Szeryf, komu trzeba pomoże, a komu trzeba zaszkodzi. Miasto ma swoich bohaterów – biznesmenów – pseudo filantropów. Lans to jedno, biznes to drugie. Burmistrz borykający się brakiem inwestorów, chętnie przyjmujący pomoc kolegów lansiarzy. Przysługa za przysługę. Wybory rządzą się swoimi prawami.

Momentami miałem wrażenie, że wygląda to sztampowo, ale na szczęście trwało to krótko. Aktorzy nie przysłaniali fabuły. Miałem obawy, że będzie jak w Belle Epoque – klimat starych czasów zepsuty grą aktorską. Luz, nonszalancja. Mało wiarygodni. Gryzło i szczypało w oczy. Miałem podejrzenie, że na serialu będzie kładł się cień Tvn`u. Na szczęście odpuścili.

Każdy odcinek kończy się mocnym akcentem. I to sprawia, że chciało się dalej oglądać. „Każdy rozdział zakończ z przytupem” – hasło poradników do pisania, sprawdziło się w stu procentach.

Szybko nudzą mnie tego typu historie, przyznaję, że w czasie oglądania nie było takiego momentu. Szczególne brawa należą się scenarzystom, że nie obrażali inteligencji widzów. Kierowanie podejrzeń na każdego bohatera było wykonane perfekcyjnie, chociaż wiadomo nie od dziś, że sprawca ma być znany od pierwszej sceny. Tak stanowi kanon kryminału.

Podejrzani są wszyscy od pierwszego odcinka i każdy ma motyw. Jedynie belfer jest poza kręgiem podejrzanych, ale on przyjechał z motywacją do rozwiązania sprawy.

A historia zaczyna się tak:

Młoda dziewczyna w stanie bliżej nieokreślonym, idzie przez las. Rano jest martwa. Nikt za nią nie szedł.

Serial na zimowy wieczór.

Belfer. Wykład w starym stylu.

Belfer – ITI Neovision S.A. Canal + (oryginalna produkcja) 2017

  • A co sądzisz o 2 sezonie Watahy? Belfer równie dobry? ;)

    • Jeszcze nie oglądałem. Nie psuję sobie zabawy, nie śledzę wpisów do grudnia. potem obejrzę cały sezon. Jedynka podobała się do tego stopnia, że zwiedziłem Bieszczady. Drugiego sezonu Belfra nie śledzę – nie mam dostępu. Jeśli pytasz o Belfra I – to dobry. Polecam.