Czy Słodki Drań może być za słodki ?

robimy espresso na bazie kawy słodki drańW ogóle czy drań może być słodki? Często słyszę, że z niego to taki „słodki drań” Historia kawy Słodki Drań zaczyna się w dniu, kiedy spostrzegłem, że kończy się kawa do espresso. Był czwartek. Weekend zapowiadał się bez espresso. Koszmar kawosza.

W takim momencie robię szybki przegląd możliwości sklepów internetowych. Szybkość realizacji zamówienia. I tutaj pojawiają się pierwsze zgrzyty – są sklepy, które realizują zamówienia do południa i dopiero popołudniu. Niestety są takie, które realizują zamówienie następnego dnia.

I tak o to sklepy odpadły z rywalizacji o zamówienie. Dopiero wieczorem zauważyłem, że pomoc zaoferowała palarnia Coffee Hunter. Niestety, było już za późno na złożenie zamówienia. Zweryfikowałem swoje zasoby kawowe – na oparach weekend wytrzymam. Będzie więcej alternatywy.

Słodki Drań …

Spośród całej gamy  palarni Coffee Hunter wybór padł na kawę Słodki Drań. Kawa opisana nietuzinkowo – arogancki, świadomy swojej wartości. Brzmi zupełnie inaczej niż – kawa o aromacie pieczonego chleba, na finiszu – limonki i pomarańcze.

Otwieram paczkę …

Aromat kakao, tort orzechowy. Jednak od początku parzenia coś nie pasowało. Espresso było ok i w zasadzie tyle. Nie zmieniałem ustawień ekspresu – temp. 90, sitko VST 15. Czegoś brakowało. Po kilkunastu espresso, zmieniłem sitko na 18g. Temp. bez zmian.

słodki dran - crema tuż po zaparzeniu

I to było dobre posunięcie. Okazało się jeszcze lepsze, kiedy do sitka zmieliłem 19g kawy. Espresso dopiero wtedy rozwinęło skrzydła. Espresso nabrało wyrazistości. Orzechowe- biszkoptowe z nutą kwasowości cytryny. Zero goryczki.

Nie dobrze być Słodkim Draniem

Espresso połączone z mlekiem to niewypał. I to wielki niewypał. Cappuccino czy latte przypomina rozpuszczone kakao. Nie było w tej kawie żadnego powabu. Ot, słodka kawa i to bez cukru. Słodki Drań rozpuścił się w mleku i prowokował to negatywnych myśli.

Słodki Drań i americano by aeropress

Espresso przepuszczamy przez aeropress, dolewamy wody, ale nie z bojlera i … mamy americano. Niektórzy oburzają się na ten sposób parzenia kawy. Rozcieńczamy tyle dobra. Szkoda espresso. W tym przypadku jednak, kawa zyskuje a nie traci na wartości.

Wielbiciele „zwykłej czarnej”, którzy obawiają się espresso, akceptują kawę podaną w ten sposób. Podane pod ciacho czy też pod konwersację nie wzbudza podejrzeń i obaw, że nocka zostanie zerwana.

Jednym słowem – espresso na tak. Kawa z mlekiem … dla wielbicieli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *