Dawca pamięci

klasa szkolna

Oglądam sobie film „Dawca pamięci” i w pewnym momencie odnoszę wrażenie, że podobną historię już widziałem, chwila skupienia i już wiem. Film „Niezgodna” miał podobne przesłanie, o idealnym społeczeństwie. Idealne społeczeństwo powstaje po tym, jak poprzedni świat legł w gruzach i z popiołów powstał nowy, lepszy, wspaniały, w tym przypadku wyprany z uczuć, bez emocji, za to idealny. Lubię patrzeć na tego typu historie, oglądać rozwiązanie tego problemu przedstawione przez producentów. Czy pójdą nową drogą, czy będą nowe sugestie, a przede wszystkim, dlaczego ta nowa iluzja pękła. Ostatecznie pęka.


Dawca pamięci rozpoczyna się dosyć nietypowo, jest czarno-biały, jest jak w starym kinie. W Starym Kinie, (kto pamięta?) pokazywali dobre filmy, to były stare czasy, w filmie nie było efekciarstwa, było aktorstwo i fabuła, która wciągała. Dawca pamięci miał zadatki na podobne porównanie, ale nie wykorzystał potencjału. Doceniam początek filmu w biało czarnych barwach, bo też świat w nim ukazany, nie ma innych odcieni a tym bardziej kolorów. Podobnie jak w Niezgodnej mamy motyw „przejścia”, o dalszych losach dorosłego życia decyduje rada, która jak zwykle wie, co jest dla nas najlepsze, przydziela nam odpowiednią pozycję. Różnica pomiędzy jednym filmem a drugim opiera się w zasadzie na jednym, bohater posiada emocje i bohater nie ma emocji, wspólny mianownik – ochrona przed przeszłością, która przyniosła więcej zła niż dobra. W Niezgodnej mamy społeczeństwo podzielone na klasy, do której trafia każdy, po przejściu weryfikacji (testu), ale wynik może zmienić, dokonując własnego wyboru klasy. Elementem niezgodności są cechy, ich nadmiar jest kłopotem, bo skoro pasujemy do kilku klas lub jesteśmy na tyle elastyczni, że potrafimy kilka rzeczy pogodzić na raz, to akceptacja dla testujących jest nie do przełknięcia, tyle dobra w jednym ciałku, zgroza. Może zapis jest enigmatyczny, ale wolę żebyś obejrzał Niezgodną niż Dawcę. W „Dawcy” do momentu przejścia, nasz świat jest prosty: czarno – biały, zero emocji. Żyjesz jak robot, jesteś trupem za życia. Radość, smutek, szczęście, żal są obce, nie znamy takich uczuć. Życie biegnie ustalonym rytmem, bez niespodzianek. Kandydat na dawcę ma jednak ten dar, który sprawia, że nie wszystko mu się zgadza, szuka odpowiedzi. Ten dar dostrzega również Rada, która przydziela mu rolę przyszłego dawcy. A tytułowy „Dawca” to osoba, która wie o tym, jak świat wyglądał przed nastaniem nowego ładu, i ma go chronić. Po upływie kadencji obowiązki przekazuje rekrutowi. A rekrut jak to zwykle bywa, ma odmienne zdanie i dzieli się wiedzą z pozostałymi. Z jego strony to szlachetne, ale zagrożenia dla tych, którym nieświadomość jest na rękę.
Dawca pamięci to kolejny film, który miał przedstawić społeczeństwo idealne, które nie jest pozbawione wad. Czy istnieje społeczeństwo idealne ? Zarówno Niezgodna jak i Dawca pamięci nie rozwiązują tego dylematu. W tej materii pierwowzorem dla mnie jest literatura, szczególnie powieść „Limes Inferior” Janusza A. Zajdela, który również przedstawiał świat podzielony na klasy, narzucone odgórnie, jednak na końcu, narzucający swoje wizje, nie potrafi poradzić sobie sam ze sobą, w rezultacie wykreowany świat wali się. System, który był do niedawna nam narzucany, również się rozpadł. Gdyby taki idealny świat, ustrój, system istniał, to byłby wdrażany. Nie ma takiego świata, wielu próbowało, nikomu się nie udało. Papier wszystko przyjmie, więc czekam na dalsze wywody filozoficzne tęgich głów. Może się doczekam. Na koniec dodam, że filmie występuje Katie Holmes, Meryl Streep, Jeff Bridges, Brenton Thwaites i Alexander Skargard, jednak nie rozwiązują zagadnienia, ładnie wyglądają w obsadzie i nic oprócz tego. Dawca pamięci miał potencjał, aby pogłębić myśl o społeczeństwie, o jego funkcjonowaniu, jego ułomnościach, ale i zaletach. Życie wyprane z uczuć, bez emocji, traci koloryt, w filmie pokazano rzeczy schematycznie, dla osób wprawionych, obeznanych z tematem z punktu widzenia socjologii, koniec jest przewidywalny.