Dobre praktyki? O czym ja marzę!

dobre-praktyki-unCzy dobre praktyki odchodzą do lamusa? Wchodzę do sklepu. Jestem kolejnym anonimowym klientem oczekującym miłej obsługi. Stoję przed regałem zawalonym sprzętem i czekam … na obsługę. Korzeni nie będę zapuszczał, idę na poszukiwania obsługi.

– Ma pan tutaj wszystko podłączone. Wystarczy sparować smartfona z wybranym sprzętem.

Sparowałem cały dostępny sprzęt w sklepie tylko mojego modelu nie ma na liście. Lekko przyprószony siwizną jestem, ale nie na tyle, żeby nie wypatrzyć nazwy na ekranie. Pomimo usilnych starań nie mogę sprzętu wywołać do tablicy … eee to znaczy na ekranie smartfona.

– Sprzęt trzeba podłączyć – obsługę sklepu oświeciło.

Halo! Czy on, aby nie miał być już włączony? Obsługa sprzęt włączyła i tyle ją widziałem. Dobre praktyki w pełnej krasie. Klient dostroi się ze sprzętem sam, pytań zadawać nie wolno. Zresztą klient teraz mądrzejszy od obsługi, wszystko wie lepiej. Akurat nie jestem tym typem klienta. Pstrykam guzikami, głośniej-ciszej. „Paruje” się z kolejnym sprzętem. Klamka zapadła, dokonałem wyboru. Tylko gdzie jest wersja pudełkowa? Szukam i nie mogę znaleźć. Gdzie znajdę pana z obsługi? Nie widzę, nie słyszę

Na horyzoncie zadyla obsługa z innego działu

– To ostatnie egzemplarze. Nie mamy już tego sprzętu w wersji pudełkowej. Zresztą to, co jest na półkach to wszystko ostatnie egzemplarze. Grają już półtora roku. Szczery jestem, mówię jak jest.

I to są dobre praktyki! Kasa zaoszczędzona.

Nie odpuszczam. Odwiedzam kolejny sklep. Obsługa pojawia się po chwili, demonstruje sprzęt, podpowiada.

Jeszcze do niedawna wydawało mi się, ze rozwiązałem umowę z Play na internet. Pominę tutaj cały korowód zdarzeń. W skrócie. Wypowiedzenie umowy wycofałem, potem aneksowałem umowę i odstąpiłem od niej w terminie 14 dni. Zadowolony z siebie znalazłem innego dostawcę internetu.

A tu przychodzi faktura … do zapłaty. Pan wycofał wypowiedzenie starej umowy, zawarł aneks i od niego odstąpił, stara umowa obowiązuje nadal. O kurde … nie pamiętam abym o tym fakcie został poinformowany przez konsultanta. Poirytowany, składam reklamacje, wspominam, że są dobre praktyki. Po kilku rozmowach już wiem, że nawet jak mnie konsultant nie poinformował (mógł zapomnieć, nie czuję zażenowania w głosie kolejnego konsultanta), to nie jego wina, tylko moja.

dobre-praktyki-pajeczyna

Oczywiście, że to moja wina. Sytuacja wyglądała by zupełnie inaczej, gdybym został o tym fakcie poinformowany. Przeoczyłem zapis drobnym druczkiem. Zdarzyło się kilka razy rozwiązywać umowy ale z taką sytuacją spotkałem się pierwszy raz.

Dobre praktyki …. o co ja pytam