Etiopia Sidamo by Qubik Caffe. Kolebka kawy.

etiopia sidamoTo było dawno temu w Abisynii. Pasterz imieniem Kaldi zauważył, że jego kozy są pobudzone i pełne wigoru. Kozy zajadały się czerwonymi owocami z krzewu. Kaldi spróbował tajemniczych owoców, jednak nie poczuł bluesa i wypluł owoc wprost do ogniska. Po chwili nad ogniskiem unosił się piękny zapach. Tyle legendy na temat odkrywców kawy. Sidamo to region w Etiopii (dawniej Abisynia), gdzie uprawia się kawę. Przed nami Etiopia Sidamo by Qubik Caffe.

Pisałem o kawach z Qubik Caffe – zajrzyj choćby tutaj. Jednak do tej pory nie wspominałem o samej palarni kawy. Qubik Caffe poza samą kawą wyróżnia się jeszcze jedną rzeczą – wizytówką w sieci. Wiem, że mało osób zwraca uwagę na samą kawę, wszystkie są do siebie podobne, nie ma między nimi żadnej różnicy. A co dopiero na stronę palarni w sieci. Tym bardziej nikt nie zwraca uwagi na samo podejście palarni do samej kultury delektowania się kawą, palarnię interesuje tylko sprzedaż i nagrody.

Strona Qubik Caffe na pierwszy rzut oka nie licuje z palarnią kawy, dziewczyna w potarganych gaciach, pełen luz, radość malująca się na twarzy, chwila zadumy, refleksja. Qubik Caffe prezentuje odmienny styl autoprezentacji. Do sprawdzenia pod tym adresem. Kawa to nie tylko stolik kawowy, ciasteczko, fotel i ciepłe kapcie, zadymiony gabinet prezesa czy nudne narady. Kawa to radość dla wszystkich.

Etiopia Sidamo zawitała do mnie dzięki uprzejmości Qubik Caffe. Kawę w regionie Etiopia Sidamo uprawia się na wysokości od 1600 do 1900 m, ziarno obrabia się na mokro, suszy w słońcu na łożach a zbiory odbywają się w okresie od listopada do grudnia.

etiopia sidamo mapa

Zapach z paczki był bardzo lekki, niespostrzeżenie odfrunął pod sufit kuchni. Ziarna małe, palone na brązowy kolor, ale niezbyt ciemny.

etiopia sidamo ziarno

Tak się ucieszyłem, że wreszcie otworzyłem paczkę kawy Etiopia Sidamo, że z wrażenia zapomniałem, co robię. Dla domowego baristy nie ma nic przyjemniejszego niż wydobywanie smaków, aromatów, kolorów z kawy. Na pierwszy sposób zaparzenia kawy wybrałem aeropress. W tym szale parzenia, zmieliłem bardzo drobno ziarno i efekt był łatwy do przewidzenia. Tragedia. Aeropress w połowie się zatkał, ani rusz do przodu. Wypadało tłok dobić młotkiem, ale pancernego kubka nie miałem, a szkoda mi było cenny ładunek wywalić do kosza. Pomału tłok do finału dojechał, napar wyszedł bardzo mocny, smaki się zatarły, zero przyjemności. Gęsty syrop.

Grubość mielenia ma znaczenie i aeropress to obnażył. Zmiana mielenia i mamy zupełnie inny napar. Na początku smak kwaskowy, za chwilę wyczuwalny smak gorzkiej czekolady przeplatanej orzechami włoskimi.

etiopia sidamo aeropress

Ekspres ciśnieniowy to podobna barwa smaków. Crema wyciśnięta przez ekspres jest kwaskowata, leciuteńka nutka goryczki, napar ukryty pod taflą cremy to orzechy włoskie z gorzką czekoladą oraz migdały. Finisz słodkawy.

Etiopia Sidamo rozwinęła skrzydła dopiero w chemexie. Delektując się kawą bardzo długo szukałem odpowiednich słów, nie chcąc pominąć żadnego szczegółu. Etiopia Sidamo zaparzona w chemexie jest delikatna, orzechy włoskie spierają się gorzką czekoladą o palmę pierwszeństwa. Ale, czegoś mi ciągle brakowało. Brakowało mi tego słowa, które stawiałoby przysłowiową kropkę nad i. Ocknęło mnie po kolejnej filiżance. Syrop klonowy. Syrop klonowy jest dopełnieniem, ukrytym za orzechami i czekoladą. Wszystko to razem spięte tworzy piękny bukiet smaków, który przywodzi na myśl wytrawne wino – zbalansowane, posiadające subtelną moc i aromat, nie narzucające się. Przy spotkaniu z Etiopia Sidamo miałem uczucie, że zbliża się wiosna, drzewa kwitną, sypie się biały kwiat. Jakbym zrywał świeże owce z krzewu.