Figa z makiem ? Nie. Figa Coffee ze smakiem

Figa Coffee. Pierwsze skojarzenie popłynęło w stronę znanego powiedzonka – „figa z makiem” – co oznacza mniej więcej tyle, że nie warto się w sprawę angażować, bo wynik jest z góry znany. W tym przypadku takim sceptykiem nie byłem.

W tym czasie na kawowym barze mocno zacumowały aromaty czekolady i orzechów. Na pierwszy ogień wybrałem Figa Coffee Kenia Kiamugumo. Profil sensoryczny:czarna porzeczka, słodka pomarańcza, winna. I to ostatnie przesądziło o zakupie.

Paczka kawy w kształcie kwadratu. Szorstka w dotyku. Na tylnej ściance opakowania poza obowiązkowymi informacjami o obróbce i dacie palenia, ciekawostki o zakładzie obróbki w Kiamugumo, jak rozpoznać dobrą kawę, co to znaczy kawa speciality.

Piszę o tym specjalnie, gdyż parę tygodni temu zamówiłem kawę, która nie posiadała jakichkolwiek informacji, nie wspominając o obróbce czy dacie palenia. W necie się o tym często wspomina, zwraca uwagę, piszą o tym na blogach sklepów internetowych. A tu niespodzianka.

A Kenia Kiamugumo przywitała się świeżym zapachem. Po dłuższej inhalacji poczułem przyjemny owocowy aromat, który zachęcał do zakręcenia młynkiem. Zaparzyłem w dripie, wyłonił się smak czarnej porzeczki, posmak winny.

Zadowolony z doznań smakowych, wybrałem się ponownie na zakupy. Wybrałem San Juan Bosco Salwador i Hatuego Timor Wschodni.

Figa Coffee San Juan Bosco Salwador to mix smaków: ciemna czekolada, ananasy, jabłko. Jednak najlepsze efekty smakowe uzyskałem parząc kawę w aeropress, choć przyznać muszę, że i gabi master wyciągała z niej ładnie smaki, dodając kolorytu. Szczególnie w końcowej fazie i po przestudzeniu.

Figa Coffee Hatuego Timor Wschodni

Ta kawa była zamówiona z premedytacja bo mogła … nie smakować. Profil sensoryczny: cytryna, słodki pomidor i czarna herbata. Trzy smaki i każdy jakby z innej bajki. Po zaparzeniu kawa wydała się stonowana – brakowało słodkości. Kontrastu.

W tą kawę najdłużej się „wsłuchiwałem” Szukałem słodkich pomidorów. I im dłużej starałem się uchwycić ten „ukryty wymiar” tym bardziej go nie mogłem dostrzec. Lepsza połowa szybciej go dostrzegła, chociaż zwróciła uwagę, że są to pomidorki niezwykle subtelne.

Spotkanie z kawą Figa Coffee było miłe. Nie napiszę, że wyjątkowe. Spotkałem się z nią trzykrotnie, co było moim zamierzeniem, aby uchwycić ciut większy wycinek z wypału palarni niż zwykle. I dziś już wiem, że kawa zapisała się w mojej pamięci.

Figa z makiem ? Nie. Teraz jest Figa Coffee ze smakiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *