Idziemy na espresso …

espresso I okładkaIdziemy na espresso? Już niedługo będzie to stały punkt w kawowym menu. Na chwilę obecną trwają testy, aby espresso miało charakterystyczną tygrysią crème, parzone było w nieprzekraczalnym czasie 25 sekund … Żartowałem.

Zanim pójdziemy na espresso …

Espresso. Wyrazisty smak. Smak, który pobudza. Shot. Strzał, który celnie trafia w zmęczone oczy. A tak na poważnie to espresso to mała kawa. Zaledwie 30 ml naparu. Generalnie to z tym naparem bywa różnie, bo …. espresso parzymy pod włoski styl, czyli zgodnie z wytycznymi INEI albo parzymy tak, aby nam smakowało. Mamy wybór.

Na początku kawowej przygody była kawa mielona zalana gorącą wodą. Potem był ekspres przelewowy. Następnie z dumą prezentowany gościom automatyczny ekspres ciśnieniowy, który parzył kawę jedna za drugą. Pamiętać tylko musiałem, aby w zbiorniku wody nie zabrakło. Naciskałem guzik i kawa była gotowa.

A potem przyszła kawowa alternatywa

Pierwszy był drip. Przecierał szlaki pozostałym towarzyszom: kalita, aeropress, mukka-express, chemex, Mr Clever Dripper, slowpresso. Do tego obsługa techniczna: młynki, filtry, mieszadła, dzbanki. Kawowa alternatywa cały czas się rozwija, ale przyznaję, że zaczyna już mnie trochę zanudzać. Zjada pomału własny ogon.

Już prawie idziemy na espresso …

espresso-I

Było dalej poza zasięgiem. Automat kopiował namiastkę „espresso”, firma przyznawała w ulotce pośrednio, że kawa jest zbliżona do espresso, ale samym espresso nigdy nie będzie. Zwykła mała czarna.

Naprawdę idziemy na espresso …

To już inna bajka. Wiedziałem, że ważny jest zarówno młynek do kawy jak i ekspres. Przebierałem ponad miesiąc. Aż wreszcie przyjechał. Pierwsze espresso było bardzo smaczne albo się tylko zdawało, że było smaczne. Kolejne kawy już do mnie nie przemawiały albo już byłem tak przepity, że nie odróżniałem smaku.

I na koniec …

Jeszcze nie zaproszę na espresso. Zaproszę na cappuccino, bo mleko ładnie tuszuje niedoskonałości espresso, chociaż żona twierdzi, że za bardzo się czepiam espresso, bo jest naprawdę dobre.

Dalej ćwiczę …

  • O ile mogę wypić i 4-5 kaw dziennie nie czując znacznego pobudzenia, tak espresso powoduje u mnie stan przedzawałowy – unikam ;)

    • Espresso daje kopa choć kofeiny ma malutko :-)

  • Nie lubię pochłaniać dużych ilości kawy, dlatego wychodzę z założenia, że lepsze jedno espresso niż kilka filiżanek;)