Idziemy na kawę z mlekiem. Latte, cappuccino …

idziemy-na-kawe-z-mlekiem-latte-cappuccinoIdziemy na kawę z mlekiem – to będzie nowy cykl na blogu. Już wyjaśniam, dlaczego. Zanim kupiłem ekspres, zarzekałem się do gościa w słuchawce, że żadnej kawy z mlekiem w domu nie będzie. Ma być tylko espresso. Panie – głos w słuchawce był wyraźnie ubawiony – osiemdziesiąt procent pije po zakupie ekspresu kawę z mlekiem. No i stało się. Idziemy na kawę z mlekiem.

Kawa z mlekiem? Proszę bardzo

I stało się tak jak przewidział głos w słuchawce. Chociaż nie do końca, bo nim pojawi się na blacie kawa z mlekiem, jest obowiązkowe espresso. Dopiero potem kawa z mlekiem. Historia zatoczyła koło w efekcie pojawiły się u mnie kawy, które parzyłem metodami alternatywnymi.      I w alternatywie były takie sobie. W blasku ekspresu odzyskały blask, chociaż …

Kawa z mlekiem w moim wydaniu to głównie cappuccino i latte macchiatto. I na tych dwóch kawach się skupię. Różnica w parzeniu polega na tym, że w przypadku cappuccino – pierwsze jest espresso – potem spienione mleko.

W przypadku latte macchiatto – w pierwszej kolejności spieniamy mleko, wlewamy do wysokiej szklanki, chwilę czekamy aż się „rozwarstwi” i cieniutkim strumieniem wlewamy świeżo zaparzone espresso. Latte macchiatto jest jak warstwy – mawia Shrek.

Kiedy wybieram kawę do espresso – sklepy internetowe z kawą – mają ulubiony opis, ściągają od siebie – idealna do kaw mlecznych. Brzmi to mniej więcej tak – jak espresso nie „podejdzie” zabielisz mlekiem i goryczy nie poczujesz. Wolałbym, żeby opis brzmiał – espresso tak dobre, że o mleku zapomnij. Ale takiego opisu się chyba nie doczekam.

Idziemy na kawę z mlekiem

idziemy-na-kawe-z-malekiem---kieliszki

Caffé Diemme (ze złotym paskiem) w alternatywie się spaliła, była kawą bez polotu. Lepiej radziła sobie w Mukka-Express. Espresso w smaku słodkie, aromat czekolady i daktyli, lekkiego karmelu. W duecie z mlekiem stworzyła słodkie aromatyczne trio cukierków irysów, karmelu i toffi.

Arcaffe Mokacrema gościła u mnie dawno temu. Espresso o cytrusowych korzeniach, lekko kwaskowate, posmak długi, ale nie sprawia, że ma się ochotę do niego wrócić. Cappuccino jak i latte macchiatto o lekkim zabarwieniu owoców cytrusowych i miodu. Niby wydaję się, że jest to ciekawa kompozycja jednak brakuje tego akordu, który sprawiłby, że chciałoby się szybko zabisować.

Coffelab Gwatemala Jesus Gaspar na myśl przywiodła lato. Espresso pachnące świeżą śliwką węgierką, w smaku słodki miąższ śliweczki. Po sparowaniu z mlekiem kawa zyskała nutę owocową z refleksami delikatnej czekolady. Słodycz czekolady i śliwki. Kawa szybko znikła w młynku.

Lucaffe (w czerwonej puszce) niezmiennie kojarzy się z uśmiechniętym człowieczkiem. Debiut na młynku. Espresso charakterne mocne, czekoladowe, w posmaku kakao. Związek z mlekiem tworzy udany, nie ma kłótni, jest komitywa, jedno nie dominuje drugiego. Mleko łagodzi dominantę czekolady i kakao, nadając im lekkiego stylu.

I na sam koniec. Mleko. W tym wpisie piszę ogólnie o mleku. Jednakże, przy parzeniu kawy korzystałem z kilku rodzajów mleko, choć zawsze było ono 3,2%. Jedno było bez laktozy.

Mam nadzieję, że nowy cykl przypadnie Wam do gustu.