Jak zaparzyć espresso, aby nie nabawić się nerwicy

jak zaparzyc espresso -npf czyli nakedJak zaparzyć espresso, aby nie nabawić się nerwicy? No jak? Po przedostatnim wpisie o espresso  – tu – otrzymałem kilkanaście uwag, że zabrakło konkretów. Było zbyt ogólnie. To przygotujcie się na nieco dłuższy wpis, który … może uchroni przed złym espresso.

Jak zaparzyć espresso, aby nie nabawić się …. – sprzęt (ogólnie)

O wyborze sprzętu nie będę pisał. Jest go sporo na rynku. Do wyboru, do koloru. O swoim sprzęcie pisałem tutaj. Proszę poważnie się zastanowić nad espresso  – czego oczekujemy. Czy to tylko nasza chwilowa fanaberia (moda) czy … to już poważna sprawa.

Kiedy dokonamy wyboru, kiedy ekspres wyląduje na blacie – przeczytajmy instrukcję. To mało popularne zajęcie, bo wiemy już o nim wszystko. Dosłownie. Kto wtedy poświęca czas na czytanie … jak espresso czeka? Przeczytajcie instrukcję.

Wiem, są kiepsko tłumaczone, ale skoro już wydajemy trochę grosza na sprzęt, to warto go dobrze zainwestować, aby się nie … nabawić nerwicy, że to nie tak miało nie być. Inaczej będzie drogie rozczarowanie.

Ekspres kolbowy to także sitka, tampery i szczotki do czyszczenia grupy. Czasami sprzedawca „dorzuci” w okazyjnej cenie dzbanek do spieniania mleka. Czasami dzbanek i tamper. Tamper z zestawu Bezzery to szpulka do nici z pasmanterii.

tampery dwa - bezzera i szpulka

Sitka dołączone do ekspresu na początek wystarczą. Albo nie i wtedy  … Zwróć uwagę czytelniku na to, co napisałem kilka linijek wyżej: espresso czy chwilowa fanaberia? Jeśli espresso jest twoim przeznaczeniem – to może będziesz chciał za chwilę dokupić sitka, tamper itd. A to kosztuje.

Jak zaparzyć espresso, aby nie nabawić się … – kawa.

Kawa. Słowo klucz – kawa. Zwracam uwagę na słowo: espresso vs fanaberia. Jeśli ma to być espresso, mamy wywalić kasę na sprzęt a potem ładować do kolby taniochę to … jest to bez sensu. Oczywiście na początek, do treningów, do opanowania techniki może być tanio.

Tanie mięso psy jedzą – mawiały nasze babki i miały rację.

jak zaparzyc dobre espresso - jedna wylewka

Jak zaparzyć espresso, aby nie nabawić się … – młyn do kawy.

Historia internetowych porad, filmików sprowadza się do konkluzji: lepszy młyn kosztem ekspresu do kawy. Nie zawsze. Uogólniam. Przemiał kawy musi być perfekcyjny. Idealny. Im dokładniejszy przemiał tym lepiej dla naszych kubków smakowych. Żarna. Ten wybór zostawiam Tobie.

I wreszcie espresso

Espresso – wypada mieć punkt odniesienia do dobrego espresso. Może to, z czym kojarzymy espresso nim nie jest. Warto wybrać się do dobrej kawiarni, która serwuje espresso. Może się okazać, że nie o to nam chodziło. Wybierzemy wtedy automat, mniejsze rozczarowanie i kilkanaście złociszy zostanie w kieszeni.

Jak zaparzyć espresso, aby nie nabawić się … – początek.

Zrezygnowałem z Comandante. Wybrałem Lelit William 72 – więcej o nim tu. Ekspres do kawy to Bezzera Magica PID. Chciałem HX. Chciałem klasyczną grupę E61.

W pierwszej fazie parzyłem espresso w sitkach Bezzery. Tamper (dostałem w paczce ciut lepszy niż firmowy), który nawet się „zgrywał” z sitkiem 16g i na powierzchni uzyskiwałem „tygrysa” – cętkowaną cremę, która jak się okazało – nie zawsze się pojawia.

Zrezygnowałem z sitek Bezzery, dokupiłem sitka IMS 20g, VST 15g i 18g (bez rowków).

jak zaparzyc espresso - na luzie

Aby zakup był pełny – zamówiłem tamper – ręczna robota, 58,55 mm. Idealnie współpracuje z sitkami. Jeśli czytasz do tej pory – zwróć uwagę na te „dodatki” Swoje kosztują.

Wymieniłem do tej pory: ekspres, młyn, sitka, tamper, kawa. Ten zestaw, który skomponujesz będzie odpowiadał na Twoje potrzeby albo nabawi się nerwicy. Dlaczego? Przechodzimy do meritum – espresso.

Espresso – ten mały naparstek kawy, dla którego poświęcisz kasę może być, albo będzie radosną kulminacją dnia albo koszmarem dnia. Zastanów się raz jeszcze – czy chcesz espresso.

Jak zaparzyć espresso, aby nie nabawić się … – espresso.

Każda nieudana próba zaparzenia espresso zbliża do celu. Espresso wylewałem i robiłem kolejne, ustawiałem młyn, mierzyłem czas. Wąchałem, kosztowałem, nie spełniało oczekiwań – won. Czytałem literaturę, słuchałem mądrzejszych od siebie (Paweł Koza – pozdrawiam).

Ratio, czas, uzysk.

Kiedy wędrowałem od strony do strony … a klikałem zarówno w strony traktujące o espresso jak i strony kawiarni, sklepów internetowych, które prowadzą blogi o espresso (to, że to komercja to już inna sprawa) – zauważyłem – a zwracam uwagę na słowa – espresso ma smakować.

Parzymy różnie i różniście – było na jednej ze stron. Strona kawiarni. Nie trzymali się żadnych reguł, konwenansów – u nas napijesz się dobrego espresso. I w dalszej części strony tejże kawiarni była charakterystyka sitek do espresso. Będzie body takie … a na tym sitku … będzie tak smakowała. Ciekawe?

Każdą kawę trzeba odkryć. To nic odkrywczego. Są schematy, reguły. Są, … ale, kto nam zabroni wybrać własną drogę?

Espresso

Wybieram sitko do kawy. Jeśli kawa jest intensywna, mocna. Zmniejszam rozmiar sitka. Jeśli za słaba – idę w drugą stronę. Wybieram sitko np. VST 15g. Jeśli na sitku jest 15g – to jest 15g.

Ubijanie

Kawa nie jest obojętna na warunki atmosferyczne – nie sypię całej paczki do hoppera (zbiornika na kawę). Na pewno z czasem zwrócicie uwagę, że ta sama kawa „leżakowana” w hopperze po zmieleniu będzie miała inną wagę od tej świeżo wsypanej. I to jest istotne. Nie wsypujemy „na zapas” do pojemnika na kawę.

Ubijamy mocno czy wystarczy muśnięcie? Jak ubijemy za słabo, po zdjęciu kolby z grupy może się okazać, że mamy dżdżownicę w sitku. Kanały, które nie są pożądane. Na dodatek cała grupa utytłana w kawie (prysznic).

Jeśli strumień kawy wypływa zbyt szybko – mielimy drobniej – pamiętając przy tym, że zanim do kolby spadnie kawa z nowego ustawienia, jeszcze trochę wyleci ze starego, grubszego mielenia.   W takim przypadku, po zmianie ustawień, kawę wsypuję do puszki i biorę do pracy, nic nie może się zmarnować.

I wracamy do ubijania. Dociskamy mocniej. Jeśli strumień kawy wypływa zbyt wolno, po magicznych siedmiu sekundach a całkowity czas parzenia przekracza ponad 30 sekund, efekt w filiżance mizerny – wylewamy.

I od początku. Ubijamy delikatniej, z wyczuciem – na tych samych ustawieniach. Kolbą w młynie operuję w ten sposób, aby kawa zakryła całe sitko. Nie używam dystrybutorów kawy (tych, co ładnie układają kawę w kolbie), nie stukam tamperem w kolbę.

Lekko kładę tamper na kawie i staram się wyczuć „konsystencję” kawy. Jaki opór stawia kawa – jej gęstość. Pamiętajmy o tym, czy kawa jest ze świeżego wsypu, czy już zastana (leżakowała w pojemniku w młynie). Ekspres i młyn stoi na ogół w kuchni a tam gotuje się. Paruje i nie tylko.

Po zmniejszeniu nacisku, strumień kawy często pojawia się po 6-7 sekundach, całkowity czas parzenia zamyka się w przedziale 20-30 sekund. Ratio: 15g kawy to 30-33g espresso. Ten sposób parzenia espresso niezwykle mi odpowiada. To nie jest reguła.

I już prawie koniec …

Temperatura parzenia. Nie tylko ustawienie samego mielenia ma wpływ na espresso. To, w jakich zakresach temperatur ekspres pracuje również przekłada się na efekt końcowy. A szukanie nutek smakowych będzie z czasem naszym hobby. A kilka stopni w górę lub w dół zrobi różnicę.

Przedstawiłem swoją technikę parzenia espresso. Nie jest odkrywcza. Wariacja na temat parzenia espresso. Najważniejszy jest efekt końcowy.

Jak zaparzyć espresso, aby nie nabawić się nerwicy ? Na luzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *