Jestem mało tolerancyjny … chyba

jestem mało tolerancyjnyA może to nie chodzi o tolerancję tylko o zupełnie coś innego, czego nie potrafię prawidłowo zdefiniować. Może zachowania, które ostatnio obserwowałem są już standardem tylko mnie ominęły. Może słowo tolerancja nie jest tu właściwie użyte a chodzi o to, że nie jestem wyrozumiały? Pogubiłem się.

Szwedzki stół wzbudza w gościach hotelowych duże emocje. Wyścig. Talerz z górką to podstawa śniadania. Drugi etap to sztuka koncentracji na szlaku prowadzącym do stołu biesiadnego. Styl doniosę – nie doniosę, ile osób zauważy, że „coś” poleciało z siłą grawitacji na spotkanie z podłogą. Talerz z górką nie jest obciachowy. Gorzej jak z niego coś spadnie …

Oglądałem program „Lekcję stylu” Jolanty Kwaśniewskiej. Uśmiechałem się. Chociaż opisana scenka ze szwedzkim stołem do dziś ma wzięcie w znanej sieci. Co ma do tego tolerancja? Prowadząca miała prostą radę – „mało a częściej”. Nie wyglądamy wtedy na zachłannych. Patrzę na zegarek. Minęło zaledwie kilka minut … bufet niemal ogołocony. Zwycięzcy siedzą przy stole.

Jestem mało tolerancyjny

Urlop. Wakacje. Wczasy. Pełen luz … luz? Nikt mnie nie zna. Nikt mnie nie widzi. Robię, co chcę … Idę na śniadanie. Idę na śniadanie … jak do siebie. Na bosaka. Stopa kłapie o podłogę jakbym ledwo wyszedł z basenu. A co tam. Ziewam. Stan uzębienia zupełnie mnie nie interesuje. Sztuczne czy prawdziwe – twoja sprawa. Ziewasz, zasłoń japę. Poranny przedziałek na głowie to za duże wyzwanie. Nie interesuje mnie jak spałeś i co robiłeś(aś) w nocy. Apetyt odchodzi szybciej niż przyszedł.

Jestem mało tolerancyjny

Zjadłeś? Przełknąłeś? Masz coś do powiedzenia. Ok. Teraz rozumiem. Narzecze z „pełnymi ustami” nie opanowałem w perfekcyjnie. Daruj sobie wysiłki. To, że przyszedłeś, rozczochrany, zaspany, na bosaka (dobrze, że się jeszcze po jajkach nie drapiesz) uprawiasz spacer drwala wersji z miską, to jeszcze jakoś przełknę. Będę wyrozumiały. Będę tolerancyjny. Będę …

Ale to, że wchodzisz w pidżamie … to wybacz!

Jestem mało tolerancyjny.

  • O kurde, to co opisales jest po prostu paskudne. Niesmaczne… i bardzo polskie?’Przyro mi,ale mam podobne obserwacje. Chociaż za granica na all inclusive dopiero sie zaczyna…

    • Za granicą to już w ogóle mało kto nas tam zna czy też rozpozna. Można „zaszaleć”

  • Ludziom naprawdę czasami brakuje podstawowej kultury osobistej :/

    • Podstawy każdy powinien mieć „opanowane” ale teraz „podstawy” definiuje się inaczej. Tak sądzę a kultura nie są w nią wpisane.

  • Chyba miałam szczęście, bo nigdy tego nie widziałam na żywo. Ale też fakt faktem mało czasu spędzam w hotelach prywatnie, raczej tylko służbowo i akurat trafiam na takie hotele, gdzie może ludzie są bardziej kulturalni. Ale… Przypomniały mi się wernisaże. Moja siorka udziela się w świecie artystów/malarzy i czasami mnie ze sobą zabiera. Jeśli organizator zrobi na wernisażu szwedzki stół, to jest jakaś masakra. Ludzie się prawie biją o kieliszek wina i paluszki. A raz widziałam wernisaż z sushi… Człowieku, tam było jak w Wietnamie w ’58 :D

    • Bitwa o paluszki … jak to brzmi. Na biednego nie trafiło, chciałoby się napisać.