Kamerdyner

Kamerdyner

Z czym lub kim kojarzy się słowo kamerdyner ? Zadaje pytanie na początku wpisu, choć nie powinno się tego robić. Dla wielu osób kamerdyner kojarzy się ze służbą, z dystyngowanym panem, który służy, nie rzucając się w oczy i nie będąc przy tym nachalnym, ma wysokie maniery. Mnie się też tak kojarzy, obraz tego zawodu wyrabiamy sobie na podstawie filmów czy bajek, które oglądaliśmy w młodości. Kamerdyner jednak to coś więcej niż zwykły służący, to pan z wysoką kulturą osobistą, która zna etykietę, ma dobre maniery, zna się na protokole, zarządza domem. Kamerdyner nie jest tani, sporo zarabia i nie każdego stać na jego usługi. Trzeba być bogatym. Kamerdyner to osoba, która służy panu, brzmi to na obecne czasy dziwnie, dla mnie jak odwalanie pańszczyzny, po służbie wraca do domu, aby nazajutrz powrócić, ale tak jest.

Dziś takie poświęcenie dla wielu osób jest niewyobrażalne, służyć komuś, podawać, usługiwać, czyścić buty, nakrywać do stołu, przy tym nie wyrażać swoich opinii. Celowo o tym piszę abyś zdał sobie sprawę, kogo tutaj opisuję. Kamerdyner to nie byle osoba, musi mieć charakter. Zawód to elitarny, nie dla każdego, nie każdego stać na kamerdynera.

Film „Kamerdyner” przedstawia historię takiej osoby, która służyła prezydentom w Białym Domu w Stanach Zjednoczonych. Film rozpoczyna scena z pól bawełny, na których pracowali niewolnicy, właśnie na takiej plantacji urodził się główny bohater, który najpierw służy białemu panu, jako niewolnik a potem, jako kamerdyner. Oczywiście dość płynnie przeszedłem z jednego wątku w drugi, filmie tak nie jest, to skrót myślowy. Kamerdynerem (Forrest Whitaker) nie zostaje od razu, dobrych manier uczy go seniorka rodu, chroniąc przed ciężką pracą w polu. Losy kamerdynera przedstawione są dwutorowo: służy w Białym Domu prezydentowi i rodzinie. Rodzina wie gdzie pracuje, ale nie wie nic więcej. Kamerdyner jest czarnoskórym, a jak wiemy Ameryka ma kłopot do przyznania się, jak postępowała z ludnością czarnoskórą czy z Indianami. Główny bohater Cecil jest świadkiem historii to jedno, w tle przelatują konflikty rasowe, które nie wygasły do dziś, jego syn walczy z drugiej strony barykady, z dyskryminacją. Cecil nie zawsze popiera to, co robi. Oglądając ten film, odniosłem wrażenie niejednokrotnie, że skomasowano w nim wiele innych filmów o podobnej tematyce m.in. „Malcom X” z rolą Denzela Washingtona w reżyserii Spike Lee, czy też film „Czarne Pantery” o organizacji, która walczy w obronie czarnej rasy.  Walka o równość dla wszystkich jeszcze trwa.

Nasz główny bohater, Cecil  jest oddany swojej pracy i rodzinie, chce te dwie rzeczy ze sobą połączyć a nie zawsze to wychodzi. Pomimo, że jest blisko wydarzeń, że ma styczność z prezydentami, czuje się samotny. Film ma wiele podtekstów, które tutaj, pomijam celowo, aby nie psuć przyjemności oglądania. Film o człowieku, który poprzez zawód, jaki wykonywał, był świadkiem, a z drugiej strony, oglądamy go w sytuacjach, kiedy wraca do domu już nie, jako kamerdyner tylko głowa rodziny, która rola jest trudniejsza ?

Pytanie na końcu wpisu nie jest dobrym pomysłem. Zadam inne, każdy z nas ma jakąś rolę do odegrania na tym świecie, w pracy i domu. Takich pytań można postawić wiele. Patrząc na film, nie raz pomyślimy, że byśmy zachowali się inaczej, bo nie jesteśmy konformistami ( a jesteśmy), ale znamy historię i łatwo nam osądzać. Film ma doborową obsadę, występują Oprah Winfrey, Cuba Gooding Jr, Lenny Kravitz, Mariah Carey a w epizodach prezydentów np. Alan Rickman, jako Ronald Regan, do tej roli pasował idealnie.

Dla obsady filmu nie oglądamy, czasami treść filmu jest tak słaba, że aktorzy nawet nie pomogą, ten film ma tą zaletę, że aktorzy ładnie wkomponowali się w fabułę i jak to wszystko razem połączymy, to mamy film wart obejrzenia.