Kawa z Kamyka, czyli wypad na kawę do Folwarku Kamyk

Nie. Jeszcze nie byłem w Folwarku Kamyk na kawie. Mam nadzieję, że niedługo będę mógł o tym napisać. Na początek przygody zaprosiłem kawy z folwarku do siebie.

Kawy o swojsko brzmiących nazwach:

Kawa z Kamyka

Kawa z Folwarku

Kawa z Prowincji

Na palarnię Folwark trafiłem za sprawą pewnego ogłoszenia w internecie. Otóż w tym roku mistrzostwa Polski Brewers Cup w parzeniu kawy metodami alternatywnymi odbędą się w Folwarku Kamyk 30.06.2018 – 01.07.2018.

Kto się wybiera?

Forpocztę palarni już przedstawiłem. Na pierwsze spotkanie wybrałem Kawę z Prowincji. Zaprosiłem ją do wspólnego tańca z aeropressem. Pierwsze pląsy sprawiły, że przyciągnąłem ją mocniej do siebie.

Była dojrzała i delikatna zarazem. Roztaczała wokół siebie aromat orzeszków laskowych i czekolady. Obietnica wypisana na jej czarnym karneciku nie okazała się pustosłowiem. Zaiste miała czar i powab. Skrywała aromat nutelli, jakby się go wstydziła. Nie wiem, dlaczego.

Tańczyliśmy jeszcze dripa i kalite. Dopasowała się do stylu gorącego wodospadu, jak i pulsującego rytmu. Nie starczyło nam czasu na wspólne espresso. Może jeszcze kiedyś … Niemniej jednak była w tych tańcach niezmienna.

Kawa z Kamyka zatańczyła aeropressa, prowadziła się spokojnie. Była jak herbatniki korzenne, ciastka maślane z lekką domieszką limonki na końcu. Kawa z Kamyka szybko dała o sobie zapomnieć, jakby nie miała ochoty na powtórny pląs. Blend: 60% arabica, 40% robusta.

Na samym końcu aeropressa zatańczyła Kawa z Folwarku. Zaznaczyła, że lubi espresso. Jakżebym mógł odmówić damie? Zaprosiłem i … pożałowałem. Deptaliśmy sobie po nogach. Szło nam tak niezgrabnie, że postanowiliśmy zatańczyć aeropressa.

Poszło nam znacznie lepiej. Nie boczyliśmy się na siebie. Nawet zamieniliśmy kilka słów w tańcu. Kawa z Folwarku roztaczała wokół siebie aromat czekolady przeplatany nitkami aromatów kwaskowych. Miała swój urok, który nie rzucał na kolana, ale nie pozostawiał obojętnym.

Kawy z Folwarku Kamyk potrafią bawić i cieszyć podniebienie. Mam nadzieję jeszcze kiedyś zatańczyć z Kawą z Prowincji. Wspólny taniec – wspólna kawa przyniosła nam najwięcej radości.