Kawowe refleksje nad filiżanką kawy

refleksje nad filizanką kawyKawowe refleksje nad filiżanką kawy przyszły do mnie na koniec roku. Był to rok bardzo ciekawy, obfitujący w imprezy kawowe, ale i niepozbawiony cierpkości. Jak w starej kawie.

Imprezy były dokładnie dwie …

Pierwsza impreza to Comandante Championship 2017 w Opolu. Byłem świeżo po zakupie młynka, więc imprezka wypadła w dobrym momencie. Nie pisałem o niej na blogu, bo niestety nie byłem uczestnikiem. Poznałem osoby z Instagrama, które brały udział w zawodach.

Druga imprezka to Festiwal Kawy – Mistrzostwa Polski Brewers Cup 2017 w Kołobrzegu. Imprezka jak się okazało znana tylko kawoszom i to wytrawnym kawoszom. Właściciel pensjonatu, w którym stacjonowałem, zapraszał na kawę – miał nawet ekspres La Cimbali, – ale o dobrej kawie jak i mistrzostwach nie słyszał. A imprezka parę kroków od pensjonatu. Była szansa na dobrą kawę w pensjonacie.

Imprezy wspominam miło. Wyjazd do Kołobrzegu potraktowałem w kategorii krótkiego urlopu. Za chlapaniem w morzu nie przepadam (nie tylko w maju – w ogóle!), wolę spacering 15 kilometrową promenadą, który był bardzo przyjemny. W festiwalu „zgrzytnęło” prowadzenie samej imprezy. Niektóre „żarty” mogłyby konkurować w konkurencji „żenujący żart prowadzącego”. Chyba się starzeję.

A potem przyszedł czas na … sprzęt

Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzi do mnie, że ubiegły rok to były duże inwestycje. Moje kawowe refleksje nad filiżanką kawy … sprzęt. Chemexy, aeropresy, kalita, drip … a na końcu ekspres kolbowy. Dwa młyny. Sporo tego. A zaczynałem od automatycznego ciśnieniowego ekspresu do kawy. Guzik i gotowe. Sprzęt to nie wszystko …

Problem z wyborem kawy

Kawowe refleksje nad filiżanką kawy mam poplątane, zmieszane, mieszane uczucia.  Żyję w dwóch światach, równolegle. Pierwszy to świat z Instagrama. Wymuskany, wypielęgnowany przez kawoszy, sklepy z kawą. Świat kawy to bajka, pachnący, mieniący się kolorami tęczy.

I drugi świat, rzeczywisty – oblany czarną kawą z toną cukru i podtapiany mlekiem. Liczy się ilość. Dużo kawy. Nie wiem dlaczego, ale ciągle dziwię się, że osoby, które deklarują, że przejdą na jasną stronę mocy, kupują ekspres aby potem utopić go w taniej kawie. I to zdziwienie na końcu. – To, nie tak miało wyglądać. Rytuał przejścia to na pewno nie sprzęt.

Taniej wychodzi drip, kalita, aeropress. Parę złotych więcej na kawę? To nie przychodzi łatwo. Promocja w markecie kusi. Kilogram za … Mniejsza o to, ale ten brak cierpliwości do poznania się z kawą. Nawyki przesadnego słodzenia … no dobra, bo sam się nakręcę i będzie dopiero fatalnie.

To już jest koniec.

Kończę wpis – kawowe refleksje nad filiżanką kawy. Mam tylko nadzieję, że ten rok będzie równie ciekawy, co ubiegły.