Kinto to nie tylko termos do kawy

Zawsze chciałem mieć takie coś. Termos do kawy. Może to i śmieszne, ale czasami taki gadżet może się przydać. Pod warunkiem, że na tyle uwielbiamy kawę, że nie możemy się z nią rozstać. Ani na chwilę, ani na moment.

Zanim na „coś” się zdecyduję, a w tym przypadku chodzi o termos do kawy, to zastanawiam się, na ile jest potrzebny, ile będę miał okazji, aby z niego skorzystać. Kawowe gadżeciarstwo to jedna strona medalu, druga – praktyczniejsza – jest dla mnie ważniejsza.

Termos do kawy. Kubek na podróż. Pojemnik. Butelka. Nosidło. Przed zakupem chciałem termos obejrzeć, pomacać, powąchać i najważniejsze, – aby była to rzecz mało znana. A jakoś tak wyszło, że w okolicy nikt tego nie znał. I to mi pasowało.

Okazja do pomacania nadarzyła się przy okazji szkolenia w Java Coffee. Trener miał przygotowane wersje 500 ml i 350 ml. Niby nie wielka różnica w pojemności, bo zaledwie 150 ml, ale to właśnie te małe różnice są istotne.

Wybrałem wersję 500 ml z tego względu, że łatwiej napar podzielić na dwie osoby. Druga rzecz, która miała znaczenie – wypad na działkę, czy wycieczkę to jeden gadżet mniej do tachania a jak się jest samemu, to więcej kawy mam dla siebie.

Termos do kawy Kinto w dotyku jest zarówno gładki i delikatnie chropowaty. Składa się trzech części. Zakrętki, umownie to nazwę – ustnika i pojemnika. Łatwo się rozkręca jak i skręca. Wlew jest słusznych rozmiarów i nie ma problemu z przelaniem kawy bezpośrednio z dzbanka.

A ile ten termos do kawy Kinto trzyma temperaturę?

Istota termosu. Długo czy krótko? Kinto chrzest bojowy przeszedł już drugiego dnia. Wyobraźcie sobie: sobota, popołudnie, kawa zaparzona, ciacho patrzy w naszą stronę tęsknym wzrokiem a … tu puk puk. Awaria w kamienicy!

Kawy przecież nie wyleję a na szybko wypić to żadna przyjemność. I wtedy przypomniałem sobie o Kinto. Kawa przelałem i … poszedłem ratować świat tzn. kamienicę przed zalaniem. Trochę to trwało. Drugi test zrobiłem wieczorem.

O godzinie policyjnej zaparzyłem kawę tj. 22 i … grzecznie udałem się do krainy snów. Rano kawa była dalej więcej niż ciepła – rano to była godzina szósta, dla ścisłości. Termos do kawy Kinto ma dobrze wyprofilowany ustnik (wylewkę) łatwo z niego się napić jak i czysto napełnić filiżankę.

Sezon na wypady przed nami. Będzie sporo okazji do tego, aby Kinto był w ciągłym użyciu. Skoro trzyma ciepło, to cold brew nie będzie dla niego wyzwaniem. I najważniejsza sprawa, na którą mało zwracamy uwagę, a wielu zapewnia, że jest bio i takie tam.

Sam robię napar. I to mnie najbardziej cieszy. Cascara, cold brew, kawa – wiem, co mam w termosie.