Kogo spotkasz na spacerze z psem

Frodek

Masz psa, wychodzisz z nim na spacer. Spotkasz sąsiada, ludzi idących na zakupy, do pracy, amatorów taniego wina lub wracających z imprezy. Z niektórymi porozmawiasz …

Rano przed pracą wychodzę na spacer z psem, spotykam sobie podobnych, snujących ze smyczą w dłoni. Właścicieli psów podzielić można na sprinterów i długodystansowców: pies sprintera musi załatwić potrzeby w ekspresowym tempie, pies długodystansowca oprócz tego pospaceruje. Poranny spacer w zależności od pory roku i pogody ma swój urok. W zimie zmarzniesz, w lecie się spocisz, na jesień zmokniesz. Psu to obojętne, wyjdzie bez względu na pogodę. Najciekawsi są właściciele długodystansowcy, lubią pogadać, ale ciekawi są też inni.

Spotykam gościa, który ostro grzebie w śmietniku, wyciąga pustą butelkę po sprajcie i próbuje jeszcze wysączyć kilka kropel. Przy okazji wybiera kilka puszek po piwie. Widzi pan – patrzy w moją stronę – dzieciaki nie zawsze wypiją do końca. Nie lepiej napić się wody z pompy – wskazuję pobliskie ogródki działkowe. Wodę mam za darmo w domu – odpowiada – Niech pan sobie nie myśli, mam mieszkanie, piec i opał, tylko pracy nie mam, miasto mi płaci zasiłek. Rodzinę też mam – dodaje – Tylko się do mnie nie przyznaje. Pozbiera puszki, nazbiera złomu, sprzeda. Za kasę nie kupi sprite, szkoda forsy. Idę z nim kawałek drogi, po chwili wiem, że to jego sposób na życie.

spanie

Na ścieżce ukrytej pośród drzew spotykam złomiarza, siedzi na wózku wypakowanym do połowy skarbami, robi skręta z papieru pergaminowego, który otrzymał od piekarza i z tytoniu pozbieranego z chodnika. Znamy się z widzenia, lubi mojego psa, zawsze go pogłaska. Częstuje likierem cappuccino, świeżo znalezionym. Szkoda zdrowia – stwierdzam. Solidnie zapakowane – odpowiada – Koledzy znaleźli wino, swojskie mówią, mówię do nich nie pijcie tego, śmierdzi, ale nie kurwa, wszystko wychlali. Teraz oba na cmentarzu kwiaty wąchają od spodu. Lubi pogadać, choć często to on mówi, monolog. Biznes – pokazuję na wózek – opłaca się ? Zrobiłem się w konia, taki błąd kupa kasy straciłem – mówi gorzko – Taki jeden zawołał mnie, aby pomóc w sprzątaniu strychu. A tam było takie stare łóżko, fikuśne, powykręcane, całe z miedzi. Ledwo wyniosłem już się szarańcza pojawiła. Mówi zostawcie, bo to moje. Won!!!. Wie pan, co ja zrobiłem ? Pociąłem je na części. Zaniosłem do skupu. A oni do mnie, że co ja narobiłem. Zapłaciliby więcej za całe łózko jak za pocięte. A skąd kurwa mogłem wiedzieć !!! Tyle kasy mi spier …. – ma żal do siebie, przegapił okazję na dobry zarobek.

Z naprzeciwka idzie pan z wilczurem, pies ma kaganiec, pomimo to, jest agresywny. On jest spokojny – zapewnia mnie właściciel – Zaatakował go kiedyś większy i od tego czasu zrobił się agresywny. Dobrze nie widzę, poznaję po napiętej smyczy, że ktoś idzie, wtedy go mocniej trzymam, zaraz będzie spokojny – uspokaja. Pies po chwili uspokoił się i grzecznie usiadł obok pana. Wilk po chwili nabrał ochoty na zabawę z beaglem.

Lubię spacery z psem, spotkasz na nim nie tylko cukierkowe lale, które świergocą nad pasem, jaki to on ładny, posłuchasz komplementów. Spotkasz osoby, które są poza marginesem życia, często przez pijaństwo. Te osoby nie gryzą, nie proszą o kasę, nie wyciągają ręki o datki. Nie chcą pomocy, podzielą się tym, co mają. Potrafią cieszyć z najdrobniejszej rzeczy, która sprawia im radość, byle jaka błahostka. Podarowałem kiedyś tytoń fajkowy, który mi nie smakował, radość była ogromna. Patrzę na takie osoby i widzę, że nie potrafimy docenić tego, co mamy. Smutne to, ale cholernie prawdziwe.