Licytowanie zmieniające się w żebranie

dudekWymieniłem telefon komórkowy na nowszy model. „Stary” już nie będzie potrzebny, sprzedam i zarobię parę groszy. Platformy aukcyjne umożliwiają wystawienie przedmiotu na licytację, kilka kliknięć i gotowe, bez wychodzenia z domu. Nie wiedziałem tylko jednego – że będzie to licytacja z opcją: licytowanie zmieniające się w żebranie.

Wszystko jest kwestią ceny. Za wysoka cena odstraszy potencjalnych klientów, niska cena to niewielki zysk dla sprzedającego. Telefon wystawiony – cena to jedna trzecia wartości nowego telefonu, który jest jeszcze dostępny na rynku. Telefon na gwarancji, słuchawki, futerał ze skóry, pudełko, instrukcja – jak ze sklepu. Zdjęcia zrobione, opis gotowy – przedmiot trafił na lokalny serwis aukcyjny.

Niedługo trzeba było czekać na pierwszego e-mila. Wymiana e-maili była dość długa, nie będę jej całej przytaczał. W skrócie wyglądało to tak. Licytujący chętnie kupi, ale za cenę niższą niż widniejąca na aukcji. Błędna pisownia wskazuje, że mam do czynienia z młodą osobą, która słownika ortograficznego nie używa. Pisownia pisownią, ale jak jestem otwarty na propozycje i zgodziłem się na obniżenie ceny, tak już przy kolejnej prośbie o rabat, ręce mi opadły. Za tę cenę to telefon poleży u mnie i będzie udawał dekorację. Z tyłu głowy kołaczą mi się słowa – licytowanie zmieniające się w żebranie.

Myślę sobie młody człowiek, nie ma kasy, telefon może jest bardzo potrzebny. Przystanę na kolejną propozycję, zaznaczam, że opcja wysłania nie wchodzi w rachubę, skoro telefon na aukcji lokalnej to już tyle trudu młoda osoba może sobie zadać i podjechać, a że sam jestem dość mobilny to jestem skłonny podjechać na umówione miejsce. Podejrzewam, że moja propozycja była szokiem dla młodej osoby, kontakt się urwał. Nie ten klient, to inny.

Po paru dniach otrzymuję kolejnego e-mila. Młoda osoba chce kolejnej obniżki telefonu uzasadniając to kosztem dojazdu – koszty paliwa. Cena telefonu spadła już kilka razy, skoro jest okazja by ją obniżyć jeszcze bardziej to, dlaczego nie skorzystać, powód jest dobry. Zastanawiam się, czy to na pewno platforma aukcyjna. Znów z tyłu głowy kołacze się myśl – Licytowanie zmieniające się w żebranie. Jak młody człowiek pofatyguje się jeszcze i wejdzie na trzecie piętro kamienicy to przywitam go kawą, wręczę telefon i wałówkę na drogę powrotną, telefon oddam za symboliczną złotówkę.

Na dalszą wymianę e-maili już nie miałem ochoty, koniec z tą komedią. Poczekam na poważniejsze propozycje. Odosobniony przypadek? Ależ skąd! Po paru dniach pojawiła się kolejna oferta, jednak już nie miałem siły odpowiadać. Zastanawiam się, po co tyle trudu sobie młody człowiek zadał, mógł od razu złożyć konkretną ofertę, zaoszczędziłby na czasie. To też moja wina, mogłem napisać, że oddam za darmo, kto pierwszy się zgłosi ten wygrywa. Kiedy już sądziłem, że to koniec i będzie już tylko lepiej – zabawa rozpoczęła się od nowa. Zakończyłem aukcję.