Mała czarna z błękitem oceanu w tle

mala-czarna-z-blue-orca-coffee

Patrzę w dal. Widzę linię horyzontu. Błękitne niebo styka się z taflą oceanu. Fale oceanu delikatnie się kołyszą. Dryfują w moją stronę. Na powierzchni dostrzegam mały punkt, który z każdą chwilą jest coraz większy. To Orca. Bluce Orca Coffee płynie w moją stronę. Będzie wspólna mała czarna z błękitem oceanu w tle.

Po tym jakże poetyckim wstępie pora wrócić do rzeczywistości. Z palarnią kawy Blue Orca Coffee kilka razy się rozminąłem. Jakoś nie było nam po drodze. Nie spotkaliśmy się w realu. Trochę szkoda, ale … odległość została zniwelowana przez wirtualną rzeczywistość.

Pierwsza orca nazywała się INDIA – Monsooned Malabar-Karnataka – pisałem o niej tutaj. Dziś przedstawię dwie pozostałe. GUATEMALA – Finca La Esmeralda-Minas i Caribbean Blue.

Guatemala Finica La Esmaralda była niezwykle chimeryczną kawą. Próbowałem ją namówić, aby pokazała swoje walory w pełnej krasie. Zaproponowałem pływanie w basenie kalita, drip, aeropress, chemex …

Mała czarna za każdym razem na wstępie witała mnie aromatem truskawek, średniej czekolady przyprószoną orzechami. W smaku niezwykle stonowana. Rzekłbym nawet, że zbyt zamknięta w sobie. Stłumiona. Jakby bała się przedstawić swoje całe portfolio.

A Caribbean Blue … to kawa … tzn. orca o zupełnie odmiennym temperamencie. Pierwsze nasze spotkanie szybko się zakończyło. Nie zorientowałem się – kiedy. Caribbean Blue pływała ekspresowo. Kawa, która roztaczała wokół siebie aromat orzechów, jedwabistej czekolady. Na koniec lekko szczypiąc aromatem moreli.

Mała czarna z Caribbean Blue mocno mnie wkręciła. Udawała kawę pospolitą – premium. A to złudzenie. Zaprosiłem ją w słuszniejszych rozmiarach, aby poznać ją jeszcze bliżej. I to był strzał w dziesiątkę. Sprawnie poruszała się na falach białego oceanu – mleka.

Witałem się z nią każdego dnia dwa razy. Na początek soczyście – espresso. A potem pozostawaliśmy w delikatnym uścisku latte macchiato lub cappuccino.  Chętnie popływałbym z nią dłużej jednakże czekają mnie jeszcze inne wyzwania.

Mała czarna z palarni Blue Orca Coffee.

mala czarna z blue orca coffee z pixabay

Czy tak wyobrażałem sobie małą czarną z Blue Orca Coffee spoglądając na lazur oceanu? Tak. Mała czarna Caribbean Blue to pełna moc w kubki smakowe. Aromat nie pozwalał o sobie szybko zapomnieć. Podobnie w jest z kawą  INDIA – Monsooned Malabar-Karnataka.

Najmniej towarzyska okazała się Guatemala Finica La Esmaralda. Oczekiwałem większego „wyzwolenia” aromatu. Miałem przyjemność obcować z kawami z tego regionu i były one bardziej przyjacielskie.

Przedstawiłem trzy propozycje z bogatej oferty palarni Blue Orca Coffee. Mam jeszcze jedną orcę w szczelnym zamknięciu. Kiedy ją uwolnię – nie omieszkam o tym wspomnieć na blogu.