Młyn do espresso Lelit William PL72

lelit-william-72plMógłbym zacząć wpis od tego, że młyn do espresso to podstawa. Jest najważniejszy. Wszak od niego zależy jak kawa zostanie zmielona i w efekcie, jaki otrzymamy napar. Gdyby to była prawda to wybór ograniczałby się w zasadzie tylko do zakupu młyna. Ziarno jest nieważne. Dziś prezentuje swoje oblicze młyn do espresso Lelit William PL72. Podobno „królewicz”

Jaki by tu kupić młyn do espresso ?

Szwendałem się po necie, czytałem, analizowałem, rozmawiałem. I mógłbym tak długo jeszcze się snuć po necie a czas po cichu uciekał. Młyn do espresso w zasadzie miałem. Piszę w zasadzie, bo mieliłem kawę młynkiem ręcznym Comandante C40 MK3 Nitro Blade. I trochę to ręczne mielenie mnie irytowało. Było czasochłonne.

Comandante od początku był przeznaczony pod alternatywne metody parzenia. Uzbrojony po zęby w wiedzę zaczerpniętą od fachowców z netu i nie tylko, wytypowałem kilka młynów. Po czym wróciłem do ponownego szperania w necie. Powiedziałem „pas”. Wytypowałem główne cechy, jakie miał mieć młyn do espresso i … złożyłem zamówienie.

Wybór padł na …

Zanim zdecydowałem się na Lelit William PL72, miałem już prawie złożone zamówienie na młyn FIORENZATO F4 E NANO, potem przypałętał się jeszcze Eureka Zenith 65E a potem … było coraz gorzej. A może ten? A może ten? A może Macap? A może Nuova Simonelli? Ostatecznie wybrałem Williama.

Po pierwsze – mało o nim w sieci (coś nowego) a po drugie nie lubię tego mieć tego samego w domu, co „wszyscy”. Ktoś musiał się poświęcić i przetestować go w warunkach domowych.

Szaty królewicza – najbardziej profesjonalny opis w sieci

Pojemnik na kawę o pojemności 350g. Dla mnie idealny. Do pojemnika nie sypię całej paczki kawy, tylko tyle ile potrzeba. Kawa absorbuje zapachy, jej największym wrogiem jest powietrze. Pojemnik w kształcie kwadratu, plastikowy, z jednej strony szczotkowany. Zamykany go metalową klapą, którą trzeba dobrze usadzić w rantach pojemnika.

Młyn do espresso Lelit William PL72 obudowę ma wykonaną ze stali nierdzewnej satynowej. „Łapie” odciski palców.  Łatwo się ich pozbyć. Chyba, że uprawiamy lenistwo najwyższych lotów to wtedy będzie jego wada. Królewicz, że nawet dotknąć go nie można.

Ustawienie kolby można regulować trzpieniem. Wyżej, niżej – jak nam pasuje. Wystarczy śrubokręt lub drobne z kieszeni. Dozowanie kawy jest jeszcze prostsze. Potrzebujemy dozę na dwa espresso – dociskamy kolbę dwa razy do „ścianki”.

Dawkowanie kawy przez Williama

Ustawienie dozy jest proste. Pod wyświetlaczem są dwa charakterystyczne znaki: plus i minus. Po naciśnięciu minusa, przez chwilę mruga pierwszy ekran – ustawienie pojedynczej porcji – chcemy więcej kawy zmielić? Naciskamy plusa. Analogiczna sytuacja jest przy wyborze ustawienia czasu dla podwójnej porcji kawy. Młyn do espresso Lelit William PL72 ma żarna (podaję za producentem) Ø64mm. Dawkuje kawę z prędkością 2,8 g-s.

Ustawienie mielenia kawy

William już trochę kawy zmielił. Zanim jednak dostał tą właściwą, trenował wraz ze mną ze sparingpartnerem. Była to kawa prosto z marketu, świeżo palona (taki żarcik). Lelit William po rozpakowaniu działa na ustawieniach domyślnych, ale nie na tyle domyślnych, aby się domyślił, o co nam chodzi.

Młyn do espresso lelit-william-72pl-kolba

Pokrętło, którym ustawia się mielenie jest – delikatnie pisząc – takie sobie. Samo pokrętło jest ok, nie sprawia problemu z nastawami, ale plastik, z którego jest wykonane mógłby być ciut wyższych lotów. Zmiana nastaw odbywa się pokrętłem przy wyłączonym młynku. Drobno – zgodnie ze wskazówkami zegara. Zmielenie zbyt drobne „zapchało” młyn. Dyszę łatwo ustawimy jednym ruchem palca, co prawda tylko w dwóch płaszczyznach.

Młyn do espresso …

Pierwsze próby zwiastowały tragedię. Espresso parzyło się z prędkością wodospadu. W zasadzie popełniłem wszystkie błędy początkującego. Od mielenia zbyt drobnego, do zbyt grubego. Od zbyt dużej dawki, do zbyt małej dawki. Tworzyłem piękne mozaiki na ciastku kawowym – tzw. „kanałowanie„. Na espresso ma wpływ wiele czynników, gdyby wszystko ograniczało się do młyna, nie było by tematu.

Aż wreszcie przyszła upragniona chwila. Pojawił się „tygrysek” z ładnymi cętkami. Espresso nabrało rumieńców, smaku. Oczywiście, że nie była to kawa z marketu. Ta, po sparingu wylądowała cała w koszu na śmieci, ale i tak nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Wieczorem wylądowała w śmietniku, taki „czarujący” aromat rozpylała w kuchni.

Czy młyn do espresso Lelit William PL72 spełnia pokładane w nim nadzieje?

Odpowiedź byłaby wiarygodna gdybym posiadał wcześniej inny młyn do espresso. Mógłbym go wtedy porównać i ocenić. Do zalet zaliczyłbym wygląd (to banalne), ale dużo osób zwraca na to uwagę. Łatwa obsługa. Młyn bardzo łatwo się czyści. Pojemnik na kawę skromny. Praca młyna nie jest uciążliwa, nie jest głośny. Dolna podstawa na magnesy, szybko usuniemy resztki kawy, które nie trafiły do kolby.

Do wad młyna zaliczyłbym – pokrętło – drażni mnie ten plastik (może się czepiam). Młyn potrafi czasami zbrylić kawę, ale nie magazynuje jej w środku, chyba, że mielimy bardzo drobno.

I to by było na tyle. Na wszystkie pytania odnośnie młyna – odpowiem.

Wracam do espresso.