Nie czekam z planami na maj.

maj okładkaMaj wyzwala pozytywne emocje. Jakie plany na majówkę? A kogo to obchodzi! Przecież wiadomo, że za chwilę autor pytania sam udzieli odpowiedzi. Będzie czytał, oglądał zaległe filmy, będzie obracał barana na grillu (w rzeczywistości będzie to tłusta kiełbasa śląska) … itd. To jest wpis z kwietnia. Pierwsza trasa rowerowa będzie zaliczona w kwietniu. A w maju …

Nie będę czekał do maja, aby pojeździć na rowerze. Słońce świeciło, wiatr lekko dmuchał. Popołudniu wybrałem się na wycieczkę. Na początek wybrałem podjazdy. Trasa nie była planowana wcześniej. Na początek będzie pod górę a potem zjazd, czyli komary w zębach i wiatr we włosach. Jak widać na załączonym zdjęciu, przede mną ładne góry. Biskupia Kopa, na którą nie zamierzałem wjeżdżać. Po co?

maj

Spokojnie, bez pośpiechu, wolniutko z pełną premedytacją. Jadę wolno o dobrze mi z tym. To nie będzie życiówka, rekord nie padnie, żółtej koszulki lidera nie otrzymam. Żółte kobierce rzepaku wylewały się zewsząd. Olej rzepakowy w czystej postaci. Mało zieleni, ale i tak jest ładnie.

maj II a

Jadę. Czasami wyprzedza mnie chopper. A gdzie rowerzyści? Gdzie ci aktywiści? A czekają na maj, zapomniałem. Jadę, gdy tylko mocniej nacisnę pedały, wiatr przypomina, że to nie wyścig pokoju. Zwalniam. Jestem w parku krajobrazowym. Wciągam powietrze w płuca. Zero doznań. Przyroda dopiero rozkwita. Rozkwita? Nie czeka do maja! Dziwna ta przyroda. Widzę zaparkowany samochód. A gdzie czeławieki? Biega! Nie, to chodziarz, choć ubrany w kombinezon biegacza.

Z lasu wyłania się grupka młodych chłopaków. Zakrwawieni. Bliski kontakt z przyrodą. Uśmiechy szerokie. Trwają konsultacje, ustalają kolejny zjazd leśnym duktem. Jeden próbuje protestować, ale pozostali przekonują, że teraz zjazd będzie płaski, bez wybojów. Rany kwietniowe krwawią na czerwono. Jak to brzmi a jak wygląda. Subtelna różnica. Skąd masz te rany? Na majówce zacieśniałem kontakty z przyrodą. A kiedy to było? W sobotę. W sobotę był jeszcze kwiecień. No i … No i fajnie.

maj III a

Rower nabiera rozpędu, zjeżdżam w dół. Gdybym tak nacisnął gwałtownie hamulec, daleko bym poleciał. Poleciał czy wyleciał? Nie mam tyle odwagi, aby to sprawdzić. A jaka jest szansa, że nie trafiłbym w drzewo. Rosną przy drodze jedno przy drugim. Czy wcisnąłbym się pomiędzy drzewa? Jakie jest prawdopodobieństwo. Nieważne. Już minąłem drzewa.

maj zjazd

Jadę. Na polanach zaparkowane samochody, dym unosi się znad grilla. Śląska z Tesco czy z Kauflanda a może z Lidla. Dylematy rowerzysty. Relaks na łonie natury z kiełbasą w dłoni. Pięknie. Muza mąci ciszę, nowe stereo wypróbowane w odstępach leśnych. Echo niesie, zwierzyna posłucha najnowszych hitów. Najnowszych. Pożartowałem. Mniej niż zero … ten hit się nie zestarzał.

Wróciłem do gniazda. Cztery litery wygniecione, nogi z waty, w uszach szumi jak w muszelce znad morza. Kwiecień to preludium. A w maju …