Nie potrafię docenić twojej kawy

Nie potrafię docenić twojej kawy. Sytuacja jakich wiele w życiu. Wydaję się, że poniosłem porażkę. Mówisz, opowiadasz, podrzucasz książki, zachęcasz do wyjazdu …

Do napisania tego wpisu skłoniły mnie ostatnie dni a to za sprawą wrzucanych zdjęć na instagrama i na facebooka. Zdjęcia są często w moim przypadku początkiem rozmowy o kawie. Potem odsyłam do bloga.

 

Dla wielu osób świat kawy zaczyna i kończy się w markecie. Przypadek ostatniego tygodnia przyniósł jeszcze jedną niespodziankę. Pan ze sklepu z ekspresami automatycznymi polecił znajomym, aby do maszyny sypać dobrą kawę. Nazwy kawy nie podam, bo nie ona jest tutaj najważniejsza.

 

Podałem adresy trzech sklepów internetowych. Żaden nie uzyskał akceptacji. Ceny z kosmosu. Fanaberie. Za drogo. Pewnie już się domyślacie jaką kawę polecał sprzedawca od ekspresów.

 

Wygrał sklep stacjonarny z kawą włoską. Włoska kawa jest najlepsza. Mit. Byłem w tym sklepie z dwa razy, ale ze względu na panujący tam „półkowy” chaos i kulturę osobistą sprzedawcy, który na siłę stara się być zabawny, odpuściłem.

 

Na szczęście znajomi wybrali kawę, która jest dostępna w sklepach internetowych, w koszyku wylądowała kawa w ziarnach. Kawa była dostępna w trzech gramaturach, zaczęli od mniejszych paczek. Pierwsze wrażenia smakowe zapowiadają, że zmiany warty szybko nie będzie.

 

I dalej … to samo

 

Nie potrafię docenić twojej kawy. Czasami eksperymentuję na lokalnej grupie badawczej. Podmieniam kawę, którą parzę w ekspresie przelewowym. Podmieniam i … zero pozytywnych wibracji Jakaś dziwna – słyszę.

 

Kiedy zaparzyłem kawę z marketu, wersję exclusive … to była dobra. Złapałem się głowę. Nikt tego na szczęście nie widział. Przyprawiona cukrem i zimnym mlekiem zyskała jeszcze więcej na wartości.

 

Udostępniam katalog pewnego sklepu internetowego. Opisy kawy, metody parzenia. Dorzucam paczkę kawy do samodzielnego parzenia w domu.

 

-Ta kawa nie była dobra. Kwas. Nie czułam tych śliwek. Co oni tam wypisują na tym opakowaniu!

Jeśli myślicie, że na siłę się staram przekonać do kawy tzw. speciality coffee to jesteście w dużym błędzie. Nic na siłę. Stopniowo. Staram się wysłuchać mojego rozmówcy i wyłapać to, co jest dla niego najbardziej interesujące i porównać to z kawą.

 

Złapać nić porozumienia w takim przypadku przychodzi znacznie łatwiej. Zdrowa żywność? Proszę bardzo. Kawa to … uprawa. Jak uprawiamy … A zdrowie? Każdy dba o zdrowie.

 

Rozmawiamy o nawykach. Nawyku. Wiemy, że powinno zdrowo. Zdrowie odmieniane przez wszystkie przypadki. A mimo to, kawa ma być jak „czarnoziem” mocna, dająca kopa. Energetyk?

 

Trzeba dbać o sylwetkę? Wypadałoby. Cukier to biała śmierć. Wiemy o tym. A mimo to słodzimy kawę na potęgę. Nie futrujemy się toną słodyczy i napojami gazowanymi. Bo wiemy, czym to grozi.

 

Dlaczego robimy to kawie?

 

Dajmy jej szansę.

 

Kawa w czystej postaci to jest moc aromatu i smaku. I to bez marketingowego bełkotu.