Nienachalna z urody – Maria Czubaszek. Z dystansem do życia.

nienachalna z urodyNienachalna z urody. Nienachalna. Czytałem książkę z uśmiechem na twarzy, momentami byłem zdumiony, zaskoczony, ale przede wszystkim z podziwem dla autorki. Większość osób twierdzi, że żyje po swojemu, nie odczuwa presji otoczenia – „jak żyć”, nie poddaje się modzie i trendom, bierze życie w swoje ręce. Ładnie to brzmi, ale w zestawieniu z „Nienachalną z urody” wygląda blado, banalnie i sztucznie. A pani Maria Czubaszek „Nienachalna z urody” z dystansem, z ironią, z właściwie sobie dozą satyrycznej uszczypliwości przedstawiła swoje życie.

Kto nie pamięta riposty pani Marii Czubaszek na pytanie o wygląd Krzysztofa Ibisza – Wolałam go jak był młodszy. Każdy się uśmiechnął. A ile osób zatrzymało się na dłużej na tą odpowiedzią? Pewnie kilka, może kilkanaście a reszta miała ubaw po pachy. W tej jednej wypowiedzi pani Maria Czubaszek zawarła więcej treści niż elaboraty na temat medycyny estetycznej.

Wypadałoby teraz napisać, czy takich smaczków w książce jest więcej. Owszem jest więcej, ale nie nazwałbym ich smaczkami tylko trafną diagnozą społeczną. „Nienachalna z urody” autorstwa pani Marii Czubaszek to przede wszystkim opowieść o życiu. Rzekłbym nawet, że „Nienachalna z urody” to odtrutka na otaczającą nas rzeczywistość.

Szczerość ma swoją cenę. Każdy twierdzi, że ceni ludzi szczerych, które bez owijania w bawełnę mówią, co myślą. Największe kłamstwo, jakie słyszałem. To jest szybki sposób na utratę „prawdziwych” przyjaciół. Szczerość jest często mylona z dyplomacją – powiedz to, w taki sposób, aby nie urazić, ale sprawę naświetlić. Jednakże czasami trzeba użyć grubszych słów i zaakcentować stanowisko w sprawie twardo. Inaczej komunikat do odbiorcy nie dociera we właściwy dla niego sposób, pokrętna dyplomacja zawodzi.

Pani Maria Czubaszek nie ukrywała, że przeprowadziła aborcję. Decydowała o sobie. Odpowiedź jest w książce. A Klauzula sumienia? Modne słowo w pewnych kręgach. Jak się nie nadajesz do wykonywania zawodu, to nie powinieneś tego zawodu wykonywać. W naszym kraju lubimy decydować za kobiety. Ustawa i sprawa załatwiona. Nie dziwię się autorce, że unikała osób, które wykorzystywały jej decyzję do własnych celów.

Tytuł „Nienachalna z urody” nie jest przypadkowy. Odniosłem wrażenie, że pani Maria w ogóle nie była nachalna i sama nachalności nie lubiła. Brała życie takim, jakim jest, nie dała sobie wcisnąć kitu, – bo tak trzeba. Jedno jest pewne, do życia potrzebna jest odwaga.

Myślę, że pani Maria jedyne dyktando miała w szkole. Niektórzy mają dyktando we krwi.

Nienachalna z urody – Maria Czubaszek, Wydawnictwo Prószyński S-ka, 272 strony.

  • Ma Szymark

    Od długiego długiego czasu zbieram się do lektury, którejkolwiek z książek Marii Czubaszek. Jednak do tej pory nie zakupiłam żadnej. Twoja opinia jeszcze bardziej mnie zachęciła. Nie lubię długich recenzji – bo nie chce mi się ich czytać, a Twoja jest w sam raz :) Po weekendzie odwiedzę księgarnię :)
    Pozdrawiam

    • Miałem podobnie. Przyglądałem się, przeczytałem kilka kartek, odłożyłem na półkę … aż wreszcie kupiłem. Warto było