Parzę kawę w stylu Slowpresso

slowpresso-okladkaSlowpresso – mały ceramiczny dzbanuszek. Zanim zaparzyłem w nim kawę, musiałem odczekać prawie cztery miesiące aż piec wypuści w świat kolejną serię dzbanuszków dla wielbicieli kawy. Czy było warto?

Przygoda ze Slowpresso rozpoczęła się dość niefortunnie. Pierwsze egzemplarze rozeszły się szybko, zanim się spostrzegłem, złożyłem zamówienie na kolejną edycję, która … była w fazie testów. Po prostu projektantka postanowiła udoskonalić swój produkt, więc dokonywała niezbędnych poprawek. A to otwory na filtr były za małe i kawa zbyt wolno się przelewała i takie tam. O wszystkim byłym informowany na bieżąco, jednak to czekanie dłużyło się. Sami przyznacie, że lepiej wypuścić produkt dopieszczony i zgodny z naszymi oczekiwaniami niż feler, który szybko zyska miano bubla.

Przyznaję, slowpresso było ładnie zapakowane. W środku oprócz oczekiwanego gadżetu kawowego była instrukcja, filtry i dwie kawy organiczne. Zaparzacz składa się z trzech części: pokrywki, dzbanuszka i durszlaka z czteroma otworami na filtr.

slowpresso-trzy-czesci

Czas na leniwą kawę

Tak najkrócej bym ujął Slowpresso. Kawę parzymy powoli, bez pośpiechu. Pierwsza próba była rozczarowaniem. Dołączone próbki kawy, zaparzone miały smak papieru. Druga próba miała takie same zakończenie. Byłem zawiedziony. Kawa miała być gęsta o wyraźnym smaku. A tu wyszła kicha!

Slowpresso po raz trzeci

Do trzeciej próby wybrałem swoją kawę i młynek. Młynek Comandante ustawiłem na 15 kliknięć. Kawa bardzo drobno zmielona. Kawę wybrałem pod ekspres ciśnieniowy. Woda do kawy miała temperaturę ok. 91 stopni. Jak w każdej alternatywnej metodzie parzenia, zaczynamy od zwilżenia filtra i ogrzania naczynia. Zaparzacz mieści do 24g kawy, pojemność dzbanka to około 300 ml.

Kawę zwilżamy małymi porcjami i robimy to powoli. Kiedy kawa jest już zwilżona wlewamy taką ilość wody, aby zostało miejsce na pokrywkę. Nakrywamy dzbanuszek. I to wszystko. Kawa powoli spływa do dzbanka. Parzę kawę stylu slowpresso.

Efekt?

Zdumiewający. Jeszcze tego samego dnia powtórzyłem próbę i byłem zadowolony z uzyskanego naparu. Kawa jest mocna, gęsta, aromatyczna i … jeśli zdecydujemy się na spożycie bezpośrednio po zaparzeniu to będziemy mieli uczucie mocnego espresso na przełyku. Napar uzyskany z slowpresso jest dobrą bazą do kawy mlecznej, jeśli wolimy słabszą kawę możemy dolać wody.

Slowpresso doskonale sprawdziło się rano. Za jednym „zamachem” kiedy to robiłem śniadanie, parzyłem kawę. Śniadanie skończone, kawa gotowa. Bez pośpiechu.

Więcej o zaparzaczu pod adresem slowpresso.pl