Parzydełko do kawy The Gabi Master A

The-Gabi-Master-AParzydełko do kawy The Gabi Master A albo inaczej mini wersja drippera. Stąd też literka A na końcu. Małe, składane, czteroczęściowe parzydełko do kawy – kawowy transformers. Niby nic wielkiego, mały rozmiar a możliwości spore.

Parzydełko do kawy The Gabi Master A ujrzałem pierwszy raz na Mistrzostwach Polski Brewers Cup 2017. Wydawało się dziwne. Piramidka nałożona na serwer. Coś tam w środku się działo. I tak dobrze zadziałało, że sędziowie ulegli czarowi parzydełka. Zawodnik startujący na The Gabi Master A wygrał zawody.

A stąd już krótka droga, aby parzydełko trafiło na salony, czyli do mnie. Ale nie kręciło mnie. Potraktowałem je jak kolejny gadżet do wyciągnięcia kasy z kieszeni. Kolejna metoda grawitacyjna. Woda – ziarno – serwer/kubek. Brzmi znajomo? Brzmi.

I na horyzoncie pojawiła się Geisha

I to za jej sprawą skusiłem się na zakup. Wspominałem już o tym tutaj. To właśnie geisha królowała w The Gabi Master A podczas zawodów. Postanowiłem odtworzyć duet u siebie. Zanim jednak je ze sobą połączyłem, sprawdziłem, czy inny soliści też sobie poradzą czy parzydełko The Gabi Master A powie – won!

Pierwsza próby odbywały się na ziarnie ze sporą dozą robusty. Ziarno i parzenie odbywało się w podobnych warunkach jak u geishy. O tym, że rezultat nie będzie podobny ani nawet zbliżony wiedziałem bez próbowania kawy. Napar wyszedł oleisty, gęsty, zamulony. Zero jakichkolwiek smaczków. Finezja kawy uleciała po pierwszym łyku.

Stąd wniosek, że mieszanki z robustą nie będą gościły w parzydełku. Przyszła pora na kawę, która budziła u mnie mieszane uczucia. Kawa zaparzona w dripie, kalicie czy chemeksie nie wzbudziła entuzjazmu. Owszem, owocowo-kwiatowa, bez głębi, bez jakichkolwiek refleksów i delikatnych smyczków.

Parzydełko do kawy The Gabi Master A zanim dokonam prezentacji – tuż po zaparzeniu kawy … długo patrzyłem w to, co mam w kubku. To była zupełnie inna kawa. Było – jak to się mówi – na bogato – kawa o pełnym bukiecie, grube basowe nuty owocowe, posmak pikantno-kwaskowy. O tym, że parzydełka do kawy potrafią wiele – wiedziałem. Parzydełko The Gabi Master A wysoko zawiesiło poprzeczkę.

Parzydełko do kawy The Gabi Master A

Tak naprawdę to nic wielkiego w dziedzinie parzenia a na nowo „odkryty” drip. Pierwsza część dripa przypomina filiżankę. Druga część to pojemnik, do którego spływa woda. A tenże pojemnik ma magiczne dziurki – już rozlokowane. Malutkie. Trzecia część to zbiornik na kawę. Zanim ją tam wsypiemy, wkładamy do środka filtr podobny do tego z kality.

Czwarta część to pierścień, który nakładamy na kubek albo filiżankę. A na pierścień nakładamy Gabi. Łączenie elementów jest banalnie proste. Gorzej mi poszło ze złożeniem tego transformesa do pojemnika. Po kilku próbach udało się.

Na parzenie wpływ ma woda – temperatura. Stopień i doza zmielenia ziarna. W przypadku parzydełka na wpływ naparu mają jeszcze otworki, które równomiernie nawilżają kawę. I to jest zasadnicza różnica w porównaniu do klasycznego dripa. Kilka dziurek robi różnicę.

The-Gabi-Master-A-srodek-parzydelka

Na kawowym rynku jest sporo parzydełek, które świadomie odpuściłem. Wiadomo, że wymyślane są po to, aby z kawy „wyciągały” jak najwięcej smaku. Jednak są i takie, które nie mają z tym nic wspólnego.

Parzydełko do kawy The Gabi Master A poza jednym małym mankamentem – mała ilość naparu, dla jednej osoby jest idealna. Na imprezach nie zaszalejemy. To w zaciszu domowym, kiedy zapragniemy wtulić się zapach sadu, otoczyć się malinami czy truskawkami czy też oblać się gorącą czekoladą – to parzydełko The Gabi Master A na sto procent nam to zapewni.