Pięknie przeżyć życie, wilku

lisc na pasachTo smutna opowieść, która nie kończy się morałem. Smutne to były czasy, bieda dookoła, głód, brak pracy, człowiek człowiekowi wilkiem. Życie – bohaterowie nie upiększają go, każdy udaje lepszego niż jest w rzeczywistości, słaby wypada ze stada. Każdy chce być wilkiem, udaje wilka: wilka w owczej skórze, wilka z ostrymi pazurami, wilka bez zębów, który jeszcze by pokąsał. Życie to wilk. Bohater powieści zadaje pytanie: Jak przeżyć życie, wilku?

Wilk w kolorach sepii spoglądał z półki księgarni, jechał tramwajem w kierunku Marymontu. Wsiadłem do tramwaju. Marek Hłasko był kierownikiem tego składu, w czasie jazdy opowiadał historię młodego chłopaka. Ryszard Lewandowski mu było, dla znajomych z Marymontu – Rysiek Lewandoszczak. Okres dwudziestolecia międzywojennego, Warszawa dopiero się lepi w obecny kształt, przyciąga do siebie mackami okoliczne ulice, aby stworzyć coś większego.

Stare Kino. Dla tych, co oglądają filmy z okresu międzywojennego łatwiej będzie sobie wyobrazić tamte czasy. Bankieciki, bale, drogie restauracje, kto ma bardziej wypchany portfel, kto robi lepsze interesa i ile z niego wyciąga – to nie świat Ryśka. Marek Hłasko w kilku słowach namalował obraz Warszawy, która otacza Ryśka.

„Rano, o bladym świcie, ludzie wychodzili do roboty. Jedni z rozpaczą – że idą tyrać za parę groszy, drudzy odprowadzali ich nienawistnym spojrzeniem, że w ogóle mają dokąd pójść”

Jak przeżyć życie w takim marazmie? Kiedy losy człowieka jak szyny, biegną obok siebie, równolegle, podobne do siebie jak dwie krople wody. Kto jest w stanie zmienić rozkład jazdy?

szyny

Ty i ja mamy takich mądralów wokół siebie, którzy wiedzą wszystko, wiedzą jak przeżyć życie. Wiedzą, tylko z tej wiedzy sami nie korzystają. Wydają się nam mądrzy, rozsądni a przy bliższym spojrzeniu czar pryska. Gną się pod ciężarem dnia codziennego, chowają się w skorupie jak żółw do następnego dnia. Rysiek w tym świecie szuka miejsca dla siebie, został „wysiudajką” przegania gazeciarzy z ulicy, którzy psują interesy kioskarzom, buduje swoje szczęście na nieszczęściu osób do siebie podobnych. A może by tak zginąć za sprawę i zapisać się do partii? Każdy ma schody, które musi przejść, aby wspiąć się na szczyt. Rysiek niejedne schody pokona, ale odpowiedź jest niepełna.

schody

Pisałem na początku, historia jest smutna. Brudne ulice, niemrawo świecąca latarnia na ulicy, bieda, głód, brak perspektyw, szczęście budowane na nieszczęściu drugiego człowieka, budowanie fortuny na kancie, nawet ksiądz wydaje się swojski i bliski naszym czasom (czyżby nic się nie zmieniło?) – pogrzeb na bogato i pogrzeb dla biednych, biznesmeni pchają się do pierwszych ławek w kościele („za forsę chcą kupić paszport do nieba”, „puste przedstawienie bez treści”) robią widowisko dla ubogich, wypchana kieszeń bliższa niebu a na pewno jest bliżej księdza i on musi to dostrzec, bo jak on dostrzeże, to zgłosi w niebie, że to dobry był parafianin.

Jak przeżyć życie, wilku? Rysiek dalej szuka odpowiedzi. Opowieść można ubrać wiele słów, dobrać perspektywę, kontekst (życiem kieruje los, nasze życie kształtują czynniki zewnętrzne czy też to właśnie my mamy wpływ na nasze życie – czynnik wewnętrzny) Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Kto zna?

WILK – Marek Hłasko – Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2015, cytat str. 23.