Polskie Morderczynie mówią prawdę za kratami. Czyżby?

polskie-morderczynie-nie-klamia-za-kratamiPatrząc na tytuł książki Polskie Morderczynie odniosłem wrażenie, że grono pań jest mocno zawężone do jednego kraju. Przedstawione historie będą „wyjątkowe” i będą zawierały sceny mrożące krew w żyłach. Cóż takiego mogą opowiedzieć panie, czego do tej pory nie usłyszałem w mediach?

Na blogu nie ma wpisu to oznacza to tylko jedno – czytam. Do lektury podszedłem dość nietypowo jak na siebie. Nie przeczytałem tylnej zachęty z okładki, nie przeglądałem spisu historii (spis treści), nie sprawdziłem ile stron ma książka. Spodziewałem się … historii podobnych do przedstawianych na kanałach CI Polsat. Byłem uprzedzony. Książka będzie powielała schematy a krąg morderczyń ogranicza się do kraju, w którym mieszkam jakby przedstawiane bohaterki czymś szczególnym „wybiły” się na tle innych pań, które dokonały zabójstwa. Jednym słowem nie będzie nic nowego. Nuda. A jednak …

Interesujący jest wstęp. Katarzyna Bonda nakreśla styl, w jakim powstały historie. Najpierw swoją wersję przedstawia skazana za zabójstwo, potem jest wypis z akt sądowych, w tym wyniki obserwacji biegłych sądowych. Czytelnik nie ma narzuconej narracji. Katarzyna Bonda podchodzi do tematu bez emocji. Do czytelnika należy wyciąganie wniosków. Po pierwszych historiach moje obawy potwierdziły się. Alkohol, nieszczęśliwe dzieciństwo i … małymi kroczkami w stronę więziennych kratek. Polskie Morderczynie są sztampowe, schematyczne. Nabzdryngolone napojem wyskokowym panie dopuszczają się … zabójstwa z chęci zysku czy też z zemsty.

I … odłożyłem książkę. W międzyczasie kupiłem poradnik psychologiczny „ja, my, oni” tom 4 wydany pod redakcją Polityki. A w nim wywiad z prof. Januszem Heitzmanem „o tym, jak na zbrodnie i zbrodniarzy patrzą psychiatrzy – biegli sądowi”. Dopełnienie do bieżącej lektury jak znalazł. Głośna sprawa – morderstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem. Społeczeństwo domaga się krwi. Biegły sądowy obserwuje osadzoną i często, gęsto jest brany za jej adwokata, gdyż po jego badaniach, delikwentka unika kary. Jak to?

Polskie Morderczynie …

Po skończonej lekturze, kiedy poznałem wszystkie historie, na samym końcu zostały zamieszczone komentarze osób, które specjalistami w tych kwestiach. Ich komentarze rzucają inne światło na historie. Nie zwróciłem na nie uwagi. Komentarze mocno mnie zaskoczyły, nie spodziewałem się, że lektura jest często omawiana na studiach, wielu ekspertów pozytywnie o niej się wypowiada.

Czy warto zajmować sobie głowę takimi opowieściami?

Nie. To nie jest lektura dla każdego. Książka ma „momenty”, które dla osób o wrażliwej wyobraźni mogą okazać się trudne do wyobrażenia. Dziś mamy takie czasy, że co chwilę jesteśmy bombardowani informacjami o kolejnych morderstwach. Po co dobrowolnie narażać się na niepotrzebne emocje? Gdybym miał streścić jedną historię, wyglądałoby to mniej więcej tak: dzieciństwo, panujące relacje w rodzinie, czy był nadużywany alkohol, ale myli się ten, kto myśli, że jest on głównym winowajcą, czasy szkolne, związek małżeński, środowisko, w jakim się obracamy … to wszystko ma wpływ na nas, na psychikę. Jakie wzorce przenosimy z dzieciństwa do dorosłego życia.

Polskie Morderczynie to lektura, która na długo zostaje w pamięci. Jest dużo materiału do analizy i przemyśleń.

Polskie Morderczynie – Katarzyna Bonda, wydanie II (uzupełnione) Muza SA, Warszawa 2016, str. 398;

ja, my, oni – Poradnik Psychologiczny Polityki, tom 24, wywiad z profesorem zamieszczony jest na stronie 110, wydawca Polityka sp. z o.o. SKA