Grawitacja, Hobbit Pustkowie Smauga, Zniewolony

Grawitacja

Earth

Ziemia

Skojarzenia z tytułem filmu były jednoznaczne, będzie o fizyce w kosmosie. Zastanawiałem się tylko, co będzie motywem przewodnim filmu. Pierwsze sekundy filmu już mnie wprowadziły w klimat – brak tlenu, próżnia, brak gruntu pod nogami. Film rozpoczyna się od zaprezentowania dwójki aktorów – George Clooney i Sandra Bullock. Film opiera się na tej dwójce, z czasem zostaje tylko Sandra. George Clooney gra „latającego luzaka”, który lata   wokół Sandry, która naprawia układ na stacji kosmicznej. George „latający luzak” zamiast pomagać, opowiada historyjki, co jest dość ciekawe w tej sytuacji, bo w perspektywie widzimy Ziemię, inaczej takie historyjki brzmią w kosmosie a inaczej, gdy ma się trawę pod butami, dorzućmy do tego jeszcze gadkę z Houston i mamy sielankę. Spokój przerywa wybuch sztucznego satelity, którego odłamki pędzą w kierunku bohaterów i stanowią, jak się łatwo domyśleć, zagrożenie, do którego zresztą dochodzi. Stacja, którą dzielnie próbowała naprawić Sandra ulega zniszczeniu, nie pozostaje nic innego jak się tylko ratować. Tylko jak się ratować w przestrzeni kosmicznej, gdzie nie ma przysłowiowej grawitacji, nie ma tlenu, jest próżnia ?  Na pomoc z Houston nie ma, co liczyć. Trzeba dotrzeć do innej stacji, wbić się w kapsułę ratunkową, odpalić ją i wrócić na ziemię. Łatwo nie będzie. Za to dobrze się ogląda. Polecam

 Hobbit Pustkowie Smauga

Dla fana literatury Tolkiena pozycja obowiązkowa. Z adaptacją literatury jest ten problem, że nie zawsze odpowiada naszej wyobraźni, więc zostawiamy ten problem reżyserowi, który za nas czaruje na ekranie. Moja nauczycielka od języka polskiego, nigdy nie chodzi do kina na adaptacje, bo wiernie nie odpowiadają oryginałowi. Wolała zachować świat wyczarowany w wyobraźni dla siebie, nie burzyć go. W tej sytuacji, kiedy już znam możliwości Petera Jacksona mogłem być spokojny. Z nauczycielką nie zawsze się zgadzałem. Władca Pierścieni w jego wykonaniu był na tyle dobry, że nie obawiałem się jak będzie wyglądał Hobbit. A jednak ! Nie wspominam celowo o tym ile książka ma stron, bo zrobić z tak grubej książki trzy filmy to sztuka. Akademia Pana Kleksa pewnie by miała z sześć części. Pierwsza część filmu, zgodnie z oczekiwaniami, to poznanie się bohaterów, przygotowania do wyprawy i kilkanaście efektów specjalnych.  Minął rok i mamy premierę drugiej części. W drugiej części najbardziej spodobał mi się smok – szczególnie głos, dobrany idealnie. W literaturze smok to intelektualista, elokwentny, ma dobre maniery póki go się nie zdenerwuje. Tutaj jest tak samo. Film bazuje na wytartych schematach np. las, do bólu podobny jak we Władcy Pierścieni. Razi sztucznością scena ucieczki, pełna dynamiki, szybka, zarówno elfy jak i krasnoludy swoją zwinnością od razu kwalifikują się do Soczi, będą bezkonkurencyjni. Ta ekwilibrystyka na beczkach nie przekonuje. Może to i film, ale tak przeginać nie można, odbieramy wiarygodność postaciom. Czekałem na przemianę krasnoluda Thorin Dębowa Tarcza w złego, który już czuje, że tron i złoto są już jego i reszta przestaje się dla niego liczyć. Takich przemian w filmach jest pełno, pomimo to, lubię je oglądać, ale bez zbytniej ingerencji kamery na postać bohatera, dłużyzn. Nie mniej jednak film już tak nie porywa, nie urzeka jak pierwsza część, jest przewidywalny. W końcu to adaptacja i wiemy, co będzie dalej. Nie zaskakuje reżyser. W tym roku mamy premierę ostatniej części, możemy się spodziewać nawalanki, w której jedyną nowością będzie smok. Będzie ział ogniem, więc efekty specjalne murowane. Trzecią część pomimo powyższych uwag również obejrzę. Film dla fanów.

 Zniewolony – 12 years slave

Filmy, które poruszają temat niewolnictwa jest sporo, nie będę ich tu wymieniał. Najbardziej znany to Korzenie. Niewolnictwo kojarzy się z plantacją bawełny, białym panem a jeszcze przed tym wszystkim, łapanie czarnoskórego w Afryce i rejs statkiem w tragicznych warunkach do Ameryki, sprzedaż na targu. Ten film jest inny. Akcja filmu toczy się pomału, wolno, przewlekle i to stanowi jego atut. Film oparty na autentycznych wydarzeniach, opowiada historię murzyna Solomona Northupa, który dostaje propozycję wyjazdu. Zostaje sprzedany i zostaje niewolnikiem. Trzeba tutaj zaznaczyć, że w tym okresie mamy wolne stany, które nie akceptują niewolnictwa (Północ) i stany, które nie dają praw murzynom (Południe), mam status tzw. wolnego murzyna, z którego korzysta Solomon. Solomon żyje nadzieją, że jego koszmar się szybko skończy, że zaszła pomyłka, przyjdzie wybawienie.  Z każdą minutą filmu jest obdzierany ze złudzeń, reżyser z sekundy na sekundę dorzuca nowych zmartwień. W filmie sceny chłosty, spękane plecy nie epatują brutalnością, ona jest pokazana tuż obok nas jakby nigdy nas nie opuszczała, jest codziennością, a przez to, że jest boli jeszcze bardziej. Można ją otrzymać nie tylko za niewyrobienie normy na plantacji, ale za zły humor właściciela. Purytańska Ameryka, która przypisuje sobie tyle pozytywnych cech, miłości do bliźniego zostaje obnażona przez hipokryzję właścicieli, którzy czytając pismo święte, nie rozumieją go. Murzyn to nie człowiek, jego prawa nie dotyczą, ma służyć. Jak przynosi zysk to dobry murzyn. To jest podobne do naszych czasów, pracownik przynosi zysk to dobry pracownik a jak już nie przynosi, no cóż ! Nie zastanawiamy się czy ma problem. Murzyna można bezkarnie powiesić. Solomon to murzyn wykształcony umie czytać i pisać, ale to nie świadczy na jego korzyść, to jest zagrożenie. Po co komu wykształcony czarnuch. Przez wolne tempo filmu, wszystkie negatywne cechy kolonistów zostaję mocno wytłuszczone, docierają do widza głębiej. Niewolnictwo to czarna karta w historii ameryki. Nie przynosi jej chluby. Dokładnie sprawy niewolnictwa opisuje Pomocnik Historyczny wydawany przez Politykę „Stany Zjednoczone Ameryki – Jak rodziła się potęga” jakby ktoś miał ochotę, można sporo się dowiedzieć o tych czasach. Filmie główną rolę zagrał Chiwetel Ejiofor i zagrał ją dobrze. Wyraz jego oczu mówi wiele o cierpieniu, o utraconej nadziei. W jednej chwili z wolnego człowieka został niewolnikiem. Zależny od kaprysu właściciela. Postawmy się w takiej sytuacji. Zdecydowanie polecam.