Thriller psychologiczny „Odcięci”, czyli kołysanka dla dorosłych

Thriller psychologiczny powinien trzymać w napięciu. Stopniować je. Zgodnie ze sztuką, każdy kolejny rozdział to odkrywanie kolejnych tajemnic. Bliżej rozwiązania zagadkowej śmierci. Gorzej, kiedy każdy kolejny rozdział usypia jeszcze mocniej. A może to kołysanka dla dorosłych ?

Zwiastuny okładkowe …

Zapowiadały mocne wrażenia. Nieprzespane noce. Opisy prawdziwych sekcji zwłok! Autor połączył siły z ekspertem medycyny sądowej. Na okładce skalpel umazany krwią – „poczujesz się tak, jakbyś sam trzymał skalpel”

„Odcięci” autorstwa Fitzek and Tsokos

Fabuły nie będę zdradzał, bo … po kilku przeczytanych stronach nabiera się przekonania, że gdzieś już o tym czytaliśmy. Tylko u kogo? Ofiary ukrywają się. Bohaterowie mają tajemnice, które starają się ukryć za wszelką cenę.

Przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Paul, policjant – biegły medycyny sądowej w jednej osobie – na dodatek autorytet w swojej dziedzinie, ale z problemami. Inaczej nie byłby wiarygodny. I tu pojawia się „słynne” to „coś”, że musi rozwikłać sprawę. W domyśle to kara za … i jest szantażowany.

Brzmi znajomo?

Brzmi. Szerlokiem nie trzeba być, aby domyśleć się, że policjant splecie swoje losy z ofiarami ukrywającymi się przed światem. Będą współpracować a autor jeszcze „wzbogaci” fabułę, dorzucając kilku bohaterów, którzy będę mydlić oczy.

A gdzie sekcje zwłok i nieboszczyki?

Są. Opisy są. Autor stara się nadać sekcjom zwłok szczególnego sznytu, abyśmy poczuli się tymi, którzy trzymają skalpel. Wokół szaleje sztorm, jesteśmy „sami” na wyspie w pustym szpitalu. Nie. Są jeszcze truposze. Nasze koszmary. Wczuwamy się w rolę.

Ukrywamy się przed światem na wyspie. Przed sprawcą. Wyszedł z ciupy czy nie? Może źle łączymy fakty? Mamy zwidy? Trzymamy w dłoni skalpel. Musimy umiejętnie go użyć, aby wyjąć z trupa ukryte wskazówki.

Pomaga nam policjant – doktorek, udziela wskazówek przez telefon. Ma problemy z dotarciem na wyspę. Sztorm. Pamiętasz o nim?

Czytam opis sekcji zwłok. Czytam kolejny opis sekcji zwłok. Jakby mnie ktoś chciał powiedzieć – napisać, – że Hannibal to małe zło. Przede mną rozgrywa się prawdziwe zło. A mnie coraz bardziej chce się spać. Powieki robią się ciężkie. Już kiedyś podobną historie czytałem!

Kołysanka dla dorosłych

Autor podszedł do opisów sekcji zwłok jak do podania przepisu na ciasto. Nie ma w tych opisach żadnego napięcia. Żadnej nuty strachu. Żadnej historii. To thriller, w którym bohaterowie dopisani są do zwłok a wokół nich została stworzona historia. To ma budzić strach? Nie zamkniesz drzwi po lekturze! Dobre sobie.

Parę dni wcześniej ….

Parę tygodni wcześniej czytałem kołysankę do dorosłych również autorstwa Sebastiana Fitzek „Ostatnie dziecko”, która miała „wbić” w ziemię. Przyznam, ze początek był intrygujący, ale kiedy pojawiły się zwłoki i zwłoki …

Nie było gęsiej skórki. Nie było …

Kołysanka do dorosłych to bardziej adekwatny tytuł. Głośne zwiastuny na okładce plus papierowi bohaterowie z realnymi sekcjami zwłok to przepis na niewypał literacki.