Urlop w towarzystwie kawy z palarni Praska

z widokiem na gory praska palarnia kawy urlop i moge się relaksowacUrlop w towarzystwie kawy spędzam zawsze. Zerkam na półkę z kawą i … widzę, że będę się musiał zdać na łaskę urlopowego miejsca. A jak tam nie będzie dobrej kawy? Szybka analiza wykazała, że czasu na zastanawianie mam mało. Upał lejący się z nieba sprawił, że poznałem kawy z palarni Praska.

To wydarzyło się na Instagramie

Media społecznościowe to nie tylko „lajki”, ale przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że po drugiej stronie ekranu jest żywa osoba. Wysłałem wiadomość i … po chwili miałem odpowiedź. Kawy będą przed urlopem.

Bardzo szybka odpowiedź trochę mnie zaskoczyła. Otóż, upały niejako wymusiły prażenie kawy we wczesnych godzinach. Ciepło z pieca i żar z nieba mogą uczynić pracę trudno znośną. I tym sposobem, dzięki upałom, zamówienie na kawę zostało szybko zrealizowane.

Tak jak przypuszczałem, kawa była u mnie na drugi dzień. Otwieram paczkę. Trzy paczuszki równiutko ułożone. Kolumbia Medellin. Tanzania Arusha Kilimanjaro. Kostaryka Terrazu SHB EL Tigre.

Tanzania Arusha Kilimanjaro

kawa na urlopie tanzania

Na młynie kawy z Tanzanii jeszcze nie miałem. Nie mogłem czekać do urlopu, aby spróbować kawy z tego zakątka świata. Otworzyłem paczkę, wściubiłem nos do środka, wciągnąłem aromaty i już w drodze do szafki wybierałem metodę parzenia.

Trafiłem w samo sedno. Klimaty, które do mnie przemawiają: aromat owocowy, w samku limonka, cytrusy, czarna porzeczka. Zbalansowana słodycz. Wiedziałem, że właśnie ta kawa pojedzie ze mną na urlop. I pojechała.

Zanim pojechała zdążyłem ją jeszcze zaparzyć na zimno. W dripsterze. Kawa okazała się jeszcze bogatsza w smaku, bardziej krągła i lekka zarazem. W pensjonacie kawę mieliłem późnym popołudniem, na noc wędrowała do lodówki. Dripster też przyjechał.

Krótka historia o poszukiwaniu dobrej kawy

Tak jak się spodziewałem. W pensjonacie na dobrą kawę nie mogłem liczyć. Wracając ze śniadania, wiedziałem, że lodówce czai się kawowe orzeźwienie. Wychodzę na taras, zasiadam na fotelu. Na horyzoncie góry. Kawa. Upał był bez szans.

Pensjonat bez dobrej kawy. Pora sprawdzić, czy poza murami tętni kawowe życie. Spacerkiem do Zakopanego było około sześciu kilometrów. Po drodze nie spotkałem żadnej kawiarni, za to góralskie specjały nie były tak nieśmiałe.

Urlop w towarzystwie kawy spędza się najlepiej siedząc na zewnątrz kawiarni i obserwując życie. Pod warunkiem, że kawa będzie równie mocno przykuwać uwagę jak i życie. Niestety. Salon firmowy Wawel serwował dobra szarlotkę. Kawa to było nieporozumienie.

szarlotka w salonie wawel bez rewelacji

Byłem tym faktem nieco strapiony i nie miałem ochoty na kawę na mieście. Byłem jeszcze na kawie po wiedeńsku w kawiarni Bachleda. Było poprawnie. Kawę wypiłem z większym smakiem. Nie mniej jednak, wiem, że można znacznie lepiej zaparzyć kawę.

kawa po wiedeńsku ale nie z palarni praska

Kostaryka Tarrazu SHB EL Tigre

urlop w towarzystwie kawy praska - kostaryka el tigre

Kawę Tarrazu SHB El Tigre parzyłem w większości na zimno, ale chemex też był. Jakoś przy upałach dodatkowe stopnie ciepła zbyt często w domu nie są mile widziane. Kawa El Tigre w smaku przypomina świąteczny bożonarodzeniowy kompot z suszonych owoców.

Kolumbia Medellin

Kiedy w nazwie widzę Medellin w głowie otwierają się sceny z serialu Narcos, Pablo Escobar z kawą. A pamiętam, że w kawie też dragi szmuglowali. W tej kawie spodziewałem się sporej dawki czekolady z przebłyskami owoców cytrusowych. Tę kawę parzyłem nie tylko na zimno.

A tu kawa z Medellin postanowiła zaskoczyć jak serial Narcos. Była wdzięcznie owocowa: słodkie mandarynki, pomarańcze z nutą czekolady. Żegnała zalotnie limonkowym posmakiem.

Każda przygoda się kiedyś kończy. Kawy z palarni Praska to już wspomnienie. Wspomnienie urlopu. Wspomnienie lata. Wspomnienie miłego towarzystwa, kompana do codziennych refleksji.

Urlop w towarzystwie kawy z palarni Praska to była przyjemność.