Wytnę drzewo. Kto mi zabroni?

wytnę-drzewo-bo-mogeWytnę drzewo. Teraz to prosta sprawa. Ręczna piła odeszła do lamusa. Elektryczne pilarki rządzą  światem. Drzewostan nie ma teraz żadnych szans, a jak do tego dodam jeszcze szczyptę ignorancji to na efekty nie będzie trzeba długo czekać.

Będąc na spacerze z psem zauważyłem, że krajobraz przede mną bardzo się powiększył. Czegoś brakuje. No tak … były sobie drzewa. Dokładnie to było sobie osiem drzew. Skoro można skorzystać z kulawego prawa to się korzysta. Wytnę sobie drzewo, potnę w klocki, będzie na opał na zimę. Następną. A co potem?

Oglądam reklamę pilarki w tv. Gostek na reklamie układa piły w idealną konstelację. Drzewo pada ścięte na ziemię, pilarki, które uprzednio zostały ułożone na ziemi dopełniają dzieła. Szybko, sprawnie drzewo zostało ścięte i pocięte. Działa na wyobraźnię. Jedna rzecz z reklamy nie zgadza się z rzeczywistością. Czy ktokolwiek zwrócił uwagę, jakie drzewo zostało ścięte w reklamie. Drzewa rosnące wokół są zielone. W ogóle drzewo rosło w pięknych okolicznościach przyrody. Niestety uschło. Jest uzasadnienie, aby przyjechać z pilarką?

Tymczasem … jeszcze niedawno, w zeszłym roku, aby pozbyć się drzewa z posesji trzeba było zawlec swoje szanowne cztery litery do urzędu miejskiego i złożyć podanie o wycięcie drzewa. Urząd, po przeprowadzonym postępowaniu wydał zgodę lub odmawiał. Na niektórych posesjach rosły piękne drzewa, których wycięcie nie było uzasadnione. Gmina wydała pieniądze na badania drzewostanu, po otrzymaniu wyników podejmowała decyzję. Okazało się, że owad zamieszkał na najwyższej gałęzi, a że owad był chroniony, to zgody na wycięcie oczywiście nie było. Gospodarz zębami zgrzytnął, szczerze pozdrowił urzędasa i poszedł do domu.

Gospodarzowi zupełnie nie przeszkadzało, że ma zabytki przyrody na posesji. Pieniędzy z tego nie było żadnych a jeszcze liście trzeba było grabić. Cień rzucany przez drzewo był pożyteczny tylko latem. Liście, cień to same straty. I jeszcze robal mieszka na najwyższym piętrze bez zameldowania. Skandal.

wytne-drzewo-bo-lubie

Władza pochyliła się nad losem gospodarza. Gospodarzu już żadnej zgody na wycięcie drzewa nie będziesz potrzebował! No jakieś wyjątki są w ustawie, ale takie … władza też wycina drzewa, chociaż akurat ona to zgodę na wycięcie sama sobie wydaje. Wycina nie tylko drzewa.

Horyzont jest teraz mniej zaśmiecony. Jest jasny, przejrzysty, słońce świeci pełnym blaskiem. Zielone płuca posesji skończyły w piecu albo pocięte w klocki czekają na wykonanie wyroku. Ptaki rano nie zaśpiewają, lęgi odbędą w przyjaźniejszej okolicy.

Wytnę drzewo i co dalej?

Pusty plac to na pewno. Nie liczyłem na to, że do wycinki drzew gospodarz podejdzie na trzeźwo. Nie potrzebuję zgody to wycinam jak leci. Proste. A skutki bezmyślnego postępowania. Będzie miejsce np. na betonowy parking. Beton jest trwały, szybko nie uschnie.