Espresso a`la biała czekolada od Manufaktury Kawy

Niektóre propozycje współpracy spadają na nas jak grom z jasnego nieba. Kawę pod przelew od Manufaktury Kawy miałem na barze wcześniej, do pełnego c.v. palarni brakowało tylko kawy pod espresso, które było na liście życzeń. I pojawiła się okazja – propozycja, która wstrzeliła się w czas, kiedy mogłem połączyć ze sobą te dwie opcje.

Skupię się na dwóch kawach, które utkwiły w pamięci i uważam, że warte są uwagi. Spróbowania i podzielania się opinią do ewentualnego prowadzenia sporu – dyskusji, czy kawy rzeczywiście zasługują na poświęcenie im nie tylko uwagi, ale i kubków smakowych.

Brazylia Mogiana

Ta kawa … hm, pojawia się często w ofertach palarni. Jednym słowem – ziarno popularne. Brazylia największy producent kawy – każdy porządny kawosz to wie, wypełniacz różnego rodzaju blendów. Z góry zakładamy, co znajdziemy w tym ziarenkach, oczekiwania spełnione, jest bez zaskoczenia. Jest monotonia. Bezpieczne strefa komfortu kawowego.

Tymczasem biorąc pod uwagę kolejną paczkę kawy (ziarna) z Brasil – zastanawiam się, czy rzeczywiście będzie dalej nudno – powtarzalnie – czy też będzie coś, co sprawia, że ziarno puści oko i rzeknie do mnie – od tej strony mnie nie znałeś.

Zapowiedź białej czekolady rozbawia, ale z drugiej strony sprawia, że kawosz na siłę doszukuje się aromatu, którego nie ma albo, co gorzej nie potrafi rozpoznać. Wtedy dylemat nie tylko z opisem ale, z jakością kubków smakowych coś jest nie tak, bądź bazę aromatów trzeba zaktualizować.

Z ustawieniem ziarna pod espresso nie było problemów. Temperatura, jak przystało na kawę  z tego rejonu – 90 stopni. Od dawna pracuję na sitku 15 VST. I już pierwsze strzały z maszyny uświadomiły, że espresso nie tylko balansuje w stronę białej czekolady – jest białą czekoladą. Kolejne shoty potwierdzały pierwsze wrażenie – biała czekolada. Gdzieś tam w tle brzęknie karmel, ale to wszystko, na co go stać.

Białe kawy są dobre. Zapewne osoby wybierając ją pod tym kątem będą zadowolone. Zdecydowanie polecam espresso. Jest czym się raczyć i po chwili chce się więcej. A przecież o to chodzi.

Etiopia Yirgacheffe

Kawa Yirgacheffe – trawa cytrynowa, cukier trzcinowy, herbata Earl Grey, herbata Darjeeling, – na kim skupiasz uwagę? A co to jest ta ostatnia herbata? Znasz? Szukasz informacji o tym niezwykłym stadium przypadku i zastanawiasz, czy przypadkiem ktoś nie drwi z Ciebie. Po chwili dociera do świadomości, że miałeś już styczność z tą herbatą, ale nie poświęciłeś jej uwagi.

Każde parzenie – pod przelew – sprawia przyjemność, coś innego, coś nowego, powiew herbaty znad kubka kawy. Brzmi to dobrze i smakuje dobrze. Soczyście, intensywnie. Napar pełny, obfity, czuć, że mamy do czynienia z konkret kawą. I jest w niej coś nietypowego, co sprawia, że są w kawie aromaty, o jakie byśmy ją nie podejrzewali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *