Jak wybieram kawę albo jak robię kawowe zakupy.

Czasami odnoszę wrażenie, że wpadłem w pułapkę dobrej kawy. Robert takiej kawy nie pije, tylko same dobre. Owszem, nie piję takiej kawy, jeśli już tak temat ujmujemy – z tego powodu, że wypiłem kawę przed wyjściem z domu. A jak jest faktycznie?

Temat nabiera rozpędu, po chwili już wiem, ile to mam sprzętu, jak zaparzam oraz dobiega do mnie kajanie gości, którzy opowiadają o tym, że piją tę kawę, którą akurat podali. Jeśli ktoś ma ochotę na tego rodzaju kawę to mnie nic do tego. Czasami sięgam z ciekawości po niespodzianki, pamiętając czasy, kiedy kawie się nie przyglądałem, tylko piłem, bo kawa była.

Mamy za sobą mały wstęp. Popatrzeć na niego z perspektywy bloga to można odnieść wrażenie, że tu serwują kawę wyłącznie dobrą, smakowitą, pyszną, tylko speciality coffee. Owszem, opisuję przeważnie tego rodzaju kawy. W moim portfolio są kawy, których już nie ma rynku np. Jacobs Maxima (czerwone opakowanie). O rozpuszczalnych nie wspomnę.

Pierwsze lata bloga obejmowały kawę rozpuszczalną, a nawet Jacobsa zielonego, o którym sporo dowiedziałem się dzięki czytelnikom. Głownie to, że biegiem lat stracił na jakości. Teraz nie wiem, czy mu się poprawiło, bo dawno go nie widziałem.

Wyłącznie extra kawy czy kawki ?

Wyłącznie kawy. Kawka to ptak. Jak ktoś ma ochotę na zdrobniałą kawkę, to proszę bardzo. Wybieram kawę przez duże K. Przechodząc do głównego wątku tego wpisu – wybieram się na zakupy. Na początku kawę wybierałem po opisie, niemniej biorąc pod uwagę, że nie wszystko mu się zgadzać. Tak było zarówno na zakupach w realu, jak i wirtualnym świecie kawy.

Oglądałem te same kawy w kilkunastu sklepach, porównując nie tylko cenę, porównywałem opisy. Są sklepy, które przykładają się do opisów, podają szczegółowe dane, wysokość uprawy, odmiana ziarna, farma, data palenia, ocena sensoryczna, przeznaczenie (espresso, przelew). Niestety są, sklepy gdzie z czasem znika np. data palenia. Kiedyś wysłałem pytanie e-mailem o datę palenia. Na odpowiedź czekam do dziś.

Znaczek ma znaczenie

Palarnia kawy, która wypala wyłącznie super kawy (dla uwielbiających zdrobnienia – kawki) to kawa złoto sama w sobie. W tej palarni nie ma złej kawy. Z upływem czasu mogę stwierdzić, że są palarnie, które trzymają poziom i zakup jest zawsze więcej niż pewny, że będzie dobrze w filiżance. Nie oznacza to, że kawy premium są tak złe, że trzeba się jej wystrzegać. Zdarzają się takie niewypały, jak potraficie czytać między wersami i czytacie u mnie na Instagramie, że kawa trafiła do pracy, to znaczy to tyle, że tę niedolę przeżywam w większym gronie, choć niektórzy nieświadomie.

Druga strona medalu …

Jest taka strona medalu, że mam wrażenie, że kawy z najwyższej półki obniżyły loty. Wtedy zamawiam kawę premium i wtedy budzę z letargu, a czasami właśnie wtedy, odkrywam, że wśród kawy premium można znaleźć perełki. Ostatnio np. zamawiałem kawy z początku mej przygody i byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, że wzbudziła we mnie tyle entuzjazmu.

Kawowy zamknięty krąg

Nie można wiecznie zabawiać się tymi samymi kawami, warto dalej wychylić kawowy nos. Stoję przed ogromnym regałem w Auchan, gdzie pojawiły się kawy rzemieślnicze – jest półka z takim właśnie opisem. Mogę sobie postać jak w Empiku, poczytać etykiety, poznać nowe palarnie. I poczytać, że wszystkie kawy to rewelacja – opakowanie wszystko przyjmie.

I napiszę, że lubię te dywagacje przed półką. Trafię na coś dobrego, czy będzie to kolejny niewypał. Na szczęście saperem nie jestem.

Wybierając się na zakupy …

Precyzuję, co chcę kupić: kawę pod espresso czy pod przelew. Czy szukam niespodzianki, czy kieruję się w stronę bezpiecznego zakupu. Na jakie smaki mam ochotę ? A jaki aromat ma być tym razem? Wyłącznie świeżo palona kawa czy już dojrzała? Odmiana – to może się wydawać dziwne, ale z czasem sami zauważycie – o ile zwracacie uwagę – że odmiana kawy ma znaczenie.

Wirtualny świat czy realny market?

Na ogół wirtualny świat. Nie tylko sklepy z kawą. Google trzeba pomęczyć i nie skupiać na pierwszych wynikach a poklikać kilkanaście stron dalej. Wpisać – palarnie kawy, przejrzeć fora kawowe na Facebooku. Jest na nich sporo polecanych palarni kawy, które giną w wyszukiwarce pod natłokiem skutecznego pozycjonowania przez sklepy.

Plusy i minusy

Jednym z mankamentów, dla którego porzucam, kawowy koszyk jest wymuszanie stworzenia konta. Konto musi być. Kolejna rzecz – czas dostawy. Rozumiem, że parę dni to zajmie, szczególnie palarni, która dopiero po złożeniu zamówienia będzie dopiero kawę wypalać. Kawa musi ostygnąć i po przestygnięciu będzie zapakowana i wysłana. A po potrzymaniu kawy data palenia jakoś mało trzyma się podanych realiów przez palarnię (ach ten marketing)

Wybierając kawę w necie, mogę sobie przeglądać oferty, porównywać, poszukać opinii. Mogę kierować się kryteriami, które mnie odpowiadają najbardziej. W sklepie stacjonarnym z kawą wyjdę od razu pod pachą. Wybieram, to na co mam ochotę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.