Jestem na diecie

warzywka mniam

Jestem na diecie … i od razu wiesz, że masz problem. Co zaserwować takiej osobie? Z tyłu głowy pojawiają się obrazy zakazanych potraw. Świadome ograniczanie się od potraw, które przynoszą więcej strat niż pożytku w organizmie. Osoba, która wygłasza takie słowa na śniadanie wchłania sok z buraków, zagryza marchewką a na obiad wcina kapustę jak królik. Jednym słowem – głodówka. W imię czego? Pewnie za dużo kilogramów – spodnie się nie dopinają a kiecka zamiast ładnie leżeć, za bardzo opina dupcię. Nie ma wyjścia, trzeba się odchudzać. Przechodzimy na dietę. Jestem na diecie!

Jestem na diecie, która nie ma nazwy, dieta nie jest dokładnie sprecyzowana, są zalecenia. Konowały zaordynowały dietę, choć do końca nie wiadomo, czy należy jej się trzymać bo nie mam wykonanych wszystkich badań. Dobrze by było, żeby Pan się na razie wstrzymał z niektórymi potrawami, póki nie poznamy przyczyny kłopotów. Całe szczęście, że kawuchę jeszcze mogę się napić. Dietę mam wspaniałą. Wchodzę do sklepu, biorę żarcie dla psa i jestem po zakupach. Jak na wycieczce w muzeum: oglądam eksponaty, żadnego nie mogę dotknąć, tylko kapci nie dają na wejściu.

Stosowałem kiedyś dietę Kwaśniewskiego, nie tego od zupy kapuścianej tylko od tłustego jedzenia. Wyniki badań były ok., ale ileż można jeść kiełbasę? Diety atakują z każdego kąta. Zdrowy tryb życia jest modny. Zamiast cukru stewia, zamiast soli z Lidla sól himalajska. Nie mam nic przeciwko dietom, póki nie zagrażają mojej egzystencji a osoba która ją stosuje nie próbuje jej wcielić w moje życie. Mam ubaw z innego powodu.

pieczysto

Dietetycy zarabiają krocie na zmanierowanych osobach, które poddają się modom, chcą wyglądać pięknie. Płacą krocie za porady, wywalają forsę na żarcie a na końcu, jak przychodzi weekend a szczególnie piątek, biorą wolne od diety, jednodniowa dyspensa. Jaki jest sens opowiadać wszystkim wokół – Jestem na diecie! – skoro w piątek nadrabiamy zaległości. Uczciwiej byłoby powiedzieć – Jestem na diecie ale w piątek mam wolne, wtedy zaproś mnie na ucztę. banany

Jestem na diecie miesiąc czasu. To jeszcze nie jest długo, ale efekty już widzę, dopinam za małe koszule, wciągam stare portki na tyłek – jednak jest coś, czego nie znalazłem w żadnej diecie. Nie znalazłem diety o nazwie – silna wola. W necie na blogach, na stronach o zdrowym żywieniu – pełnych porad jak jeść, co jeść, kiedy jeść, z kim jeść, czym jeść – nie ma porad na silną wolę. Nie mam na myśli siebie. Mnie wspiera żona. Dobrowolnie poddała się karze. Jednak osoby, które nie mają tyle szczęścia a muszą stosować dietę z powodów czy to zdrowotnych czy estetycznych, kiedy słomiany zapał już opadnie, ciągnie ich w zakazane strefy, mają problem. Wtedy przydałby się taki dietowy motywator.

brzuch

Samodyscyplina nie jedno ma imię. Dieta wymaga samodyscypliny, ale nie tylko dieta. Skoro nie potrafimy utrzymać samodyscypliny przy diecie, jaki sens ma udawanie, że potrafimy utrzymać samodyscyplinę w innych dziedzinach? Uczciwiej powiedzieć – Udaję, że jestem na diecie.

 

12 myśli w temacie “Jestem na diecie

  1. Kasia

    Całe szczęście odziedziczyłam po mamusi szczupłą sylwetkę, bo diety bym nie zniosła! Kocham jeść! Pamiętam jak w ciąży musiałam wejść na dietę cukrzycową. Prawdziwy horror, byłam non stop głodna i płakałam patrząc na jedzących ludzi :)

    Odpowiedz
  2. Dorota "Dorkita" Strzelecka

    Dobrze powiedziane. Warto się zdrowo odżywiać ale widać, że wokół tego powstała moda. Moda na eko, diety, zdrowe żarcie, porady dietetyka i przede wszystki na zgrabną sylwetkę, powodującą, że wszyscy ciągną do diet nie wiadomo o jakich nazwach. Zanim zaczniesz dietę lub jakiekolwiek wyzwanie upewnij się, że masz w miarę silna wolę. Jak np. chesz biegać to nie warto zaczynać od kupna najlepszych adidasów a potem biegania. Najpierw upewnij się, że na pewno biegać będziesz i że adidasy nie wylądują na dnie szafy.
    Moja dieta nie ma nazwy. Jedynie zrezygnowałam z pieczywa z masłem na śniadanie co daje znakomite efekty. Ale też wielkiego reżimu sobie nie narzucam. Jeden dzień w tygodniu pozwalam sobie na pieczywo, jako przekaskę raz na jakis czas. Miej silną wolę, trzymaj się diety ale wybierz sobie jeden dzień wolny jako nagrodę by nie zwariować. Dzień z pieczywem mam nie w każdym tygodniu, bo w miarę przyzwyczajenia czasami jeść go nie potrzebuję.
    Jeśli nasza wola będzie w miarę silna to da dobre nawyki na dłużej, bo niestety jak chcemy mieć dobrą sylwetkę to musimy zdrowo jeść i cwiczyć… nieustannie. Całe życie. Nie możemy sobie powiedzieć „schudłam, mam figurę jak chciałam i koniec”. Gdy to zostawimy to czeka nas efekt jojo.
    Można też stwierdzić, że utrzymanie diety i dobrych nawyków jest… proste. Dlaczego? Bo zalezy tylko od nas, od naszych decyzji. Po prostu wstajesz i działasz. Siadasz, komponujesz dietę, jesz, ćwiczysz. To dziedzina życia, gdzie nie stoją nam na drodze inni ludzie którzy mogą nam tego zabronić i powiedziec, że nie masz prawa dążyć do tego celu, chudnąć i ćwiczyć. Tutaj na wszystko wpływ masz tylko ty. Na przykład na dostanie pracy czy sprzedania produktu Twojej firmy nie masz, bo tu druga strona decyduje czy cię przyjmie i czy kupi. Kiedy moja motywacja do diety i ćwiczeń spada zawsze przypominam sobie o tym. O innych celach, marzeniach, dziedzinach życia, które zależą od decyzji innych ludzi, którzy mogą powiedzieć nam „nie”. By mieć lepszą jakość życia rób rzeczy, na które masz 100% wpływu. Taka jest moja osobista i specyficzna motywacja. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Mr. Kaffeino Autor wpisu

      Właśnie o to chodziło. Dla kogo jest ustalana dieta? Dietetyk kasę zgarnął, on się nie martwi czy będziemy ją stosować, on dopasował ją do naszych potrzeb. My poprzez swoją ignorancję, uleganie modom, braku samodyscypliny – wyrządzamy szkodę sobie. Usprawiedliwiając się przy tym jak dzieci.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. Wiśniowa Sowa

    Tak naprawdę jedyną słuszną dietą jest dieta z rozsądkiem. Dietetycy teraz zacierają ręce, bo każdy chce mieć “swoją” dietę. I nie zauważają, że tak naprawdę to powielają schemat żywienia, który mogą bez problemu odkryć sami.

    Odpowiedz
  4. Gender Gosposia

    Samodyscyplina to najzdrowsza i najbardziej skuteczna dieta. Z jedzenia konkretnej rzeczy – mięsa, warzywa, przyprawy rezygnuję jesli jestem uczulony lub skutki uboczne konsumpcji sa opłakane. Jak to w samodyscyplinie wazny jest umiar. Można spokojnie jeść wszystko, poza uczulaczami, o ile trzyma się rozsądnych ilości i proporcji. Nie ma bólu jeśli pofolgujesz sobie w piątek z cukrem (słodycze) czy mięsem lub alkocholem. Byle pod pozorem wolnego nie nawpychać sie aż do bólu. Zdrowe jedzenie to zachowanie proporcji. Mi się w ten sposób schudnąć udało. Różnica między rozmiarem 44 a 30 jest widoczna. :)

    Odpowiedz
  5. Joanna M.P.

    Ja jestem na diecie … bezglutenowej… celiakia. Sieję popłoch wśród znajomych. Gdy pytają co mogą dla mnie przygotować mówię krótko.. kawę… a ja przywiozę sernik… smakuje jak zwykły :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *