Kawowe przeboje od Nieczapla Coffee Roasters.

Zamówiłem kawę. Zgodnie z hasłem – pij lokalne. Lokalne, czyli zamówienie krajowe. Zamówienie od Nieczapla Coffee Roasters. Trzy paczki kawy. Zaplanowałem powtórkę z rozrywki i zweryfikowanie mojego subiektywnego rankingu kawowego. I spokojnie czekałem na esemesa, że paczka zacumowała w żółtej skrytce.

W tym czasie gorącym przedmiotem pożądania są maseczki. Ten jakby się wydawało mało istotny szczegół dla mnie, będzie miał znaczenie w tej historii. Ujrzałem wreszcie na ekranie telefonu powiadomienie, że paczka jest gotowa do odbioru. Jadę.

Kawowe przeboje

Cykam kod. Skrytka otwiera się. Paczka z kawą rozmiarów widokówki. Niezdziwiony tym faktem, wyjmuję ją ze skrytki i idę do auta. Dzwonię do żony, że to jednak nie kawa a maseczki. I nagle okazało się, że nikt maseczek nie zamawiał. To miała być kawa.

Przyglądam się „widokówce” i widzę, że to nie moje zamówienie. Adres jest, ale nie mój. Paczkomat ewidentnie pokręcił zamówienia. Dzwonię na infolinię. Piszę reklamację. W międzyczasie przyjechała ekipa z nową dostawą paczek. Lokują widokówkę w odpowiedniej skrytce, przynajmniej jedna sprawa załatwiona.

Piszę również do Nieczapli, że kawa do mnie nie dotarła tylko prawdopodobnie maseczki – widokówki. Cała ta historia rozgrywała się na weekendzie, więc było więcej niż pewne, że sprawa nabierze rozpędu w poniedziałek. I tak też się stało.

Miła pani od reklamacji zapytała, – co było w paczce, czego mają szukać? Trzech paczek kawy, łatwo będzie znaleźć, to będę trzy grzechotki. Może już kawę się u kogoś parzy. Pani zaskoczona, wyjaśnienia przyjęła.

I w środku tygodnia dostaję informację, że kawa się odnalazła. Dodam do tej całej historii ze szczęśliwym zakończeniem, że palarnia Nieczapla zaoferowała ponowną wysyłkę kawy, gdyby paczka się nie znalazła. Firma, InPost również dobrze zadziałała – przy reklamacji konsultowała się z palarnią.

Paczki kawy przyjechały całe i zdrowe. Pedro Joel Fiallos. Samaipatia. Ntarambo. Nie będę ukrywał, że spodziewałem się dobrej jakości kawy. Będzie aromat i smak. I tak było. I na samym początku było – wow.

Samaipatia. Bolivia, Caranavi.

Kawa zaparzona. Pierwszy łyk. Drugi. Owocowo. Intensywnie. Papaja. Marakuja. Te owoce znam. Ale co to jest karambola? Sprawdzam w necie. Brzmi ciekawie, jednak dotychczas nie spotkaliśmy się. Kawa, która zapisała się w pamięci właśnie za sprawą karamboli. Ta słodycz …

Pedro Joel Fiallos. Honduras. Monte De La Virgen

Kawa o wyjątkowym charakterze kakao. A z aromatem kakao spotykamy się dość często w kawie. Za każdym razem ma zgoła inny charakter, który na ogół jest zbliżony do siebie. Tej kawie kakao nadaje ton, który sprawia, że nie czujemy tylko kakao, to jest kakao pełne, intensywne, czuje się jego moc, dopełnia i wypełnia aromatem całą przestrzeń, fastryga ze śliwki, nadaje łagodnej kwasowości.

Takiego kakao dawno na kawowym barze nie miałem. Surowe kakao.

Ntarambo. Burundi. Kayanza.

Klasyka owocowa. Porzeczka. Agrest. Wanilia. Cierpko, Kwaskowo. Orzeźwiająco. Najlżejsza z trzech propozycji. A zarazem nie słaba i nie za mocna. Kawa w stylu popołudniowego aperitifu.

Zamawiając kawę w Nieczapla Coffee Roasters, mam pewność, że to jest bardzo dobry strzał.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *