Majowy lajtowy wypad, czyli rowerem po bezdrożach

majowy lajtowy wypadMajowy lajtowy wypad, czyli jazda rowerem po asfaltowych dziurawych bezdrożach. Rzepaki nie odpuszczają, święcą w słońcu, błyszczą skropione deszczem. W oddali pyrka traktor, opryskiwacz na plecach dźwiga. Jadę dziurawą asfaltową drogą, wiatr owiewa szyję jak w zeszłą sobotę. Cisza w uszach – majowy lajtowy wypad na rowerze. Jestem ze sobą sam na sam.

Na niebie białe obłoki zaznaczają linię horyzontu – szukam podobieństw do pastwiska z Windows 98. Kadruję w lewo i w prawo. Trój podział, złota reguła – nic nie pasuje. Chwytam w kadr trzy placki: ziemię, zielone i żółte. Ciasto przekładaniec. Słynne pastwisko przechodzi do lamusa, teraz będzie obowiązywała nowa wersja, przynajmniej u mnie.

majowy lajtowy wypad prz

Rzepak rośnie blisko drogi. W zeszłym tygodniu lokalny portal poinformował, że przez opryski do ula nie wróciło kilkanaście pszczółek. Pszczelarz poniósł straty ok. 40 tys. złotych. Nie będzie pszczółek, nie będzie miodku. Kubuś Puchatek, misiu o małym rozumku wiedział, że opryski wykonuje się wieczorem, jak familia ulowa wróci do chaty. Tragedia rodziny pszczół nie porusza sumienia, nikt nie komentuje.

W asfalcie dziury jak żółtym serze, jadę zygzakiem. Robert Zyg-Zag. Topole pozbywają się białego puchu. Płynie puch niesiony wiatrem, ciekawe, który poszybuje najdalej, na rekord. Kościelne dzwony wzywają na majówkę. Nad ogródkami działkowymi kłęby szarego dymu. Rano na działce uprawiałem cross-fit, kosiłem trawę, potem zgrabiłem i zaniosłem na stertę. Usypałem kopiec kreta. Wielki.

Królik by się utrzymał – stwierdził sąsiad. Koza też by miała utrzymanie – odpowiedziałem. Przed koszeniem działka przypominała mini pastwisko, co prawda brakowało elektrycznego pastucha, ale wysokość trawy sugerowała, że właściciel celowo ją tak zapuścił. A po wykoszeniu pastwisko zmieniło oblicze – wygląda jak pole do golfa tylko bez dołka. Jestem dumny z siebie jak paw, piórka sobie wstawię i włala.

Po Warszawie spacerują kodowcy i dobra zmiana, na działkach grillowa atmosfera, w marketach robią zakupy zapominalscy, na orlikach trwa zabawa, muzyka płynie z samochodowych głośników.  Każdy tworzy na swój sposób majowy lajtowy wypad.

W oddali Biskupia Kopa.

majowy lajtowy wypad kopa

W zeszłym tygodniu jechałem tuż obok niej. Niedawno otworzyli nowe przejście graniczne do Czech, tuż obok Biskupiej Kopy. Z domu o Czech mam spacerkiem z 5 km. Do Biskupiej Kopy mam dalej, trzeba sporo się na pedałować, ale widoki wynagrodzą trud.

1 myśl w temacie “Majowy lajtowy wypad, czyli rowerem po bezdrożach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *