Naiwny sąsiad pilnie poszukiwany!

sasiad naiwniak pilnie poszukiwanySąsiad jest dobry na wszystko. Domu przypilnuje, kwiaty podleje, psa wyprowadzi, kota pogłaszcze. Jeszcze lepsza jest sąsiadka – całodzienny monitoring gwarantowany. Ale są tacy sąsiedzi, którzy nie poznają cię choćbyś stał, obok ale kiedy jesteś potrzebny wypatrzą z daleka. Czasami naiwny sąsiad by się przydał. Jest sprawa do załatwienia.

W sobotę miałem pierwsze sianokosy na działce. Kosiarka żyłkowa wyjątkowo dobrze leżała w dłoni, kosiłem i kosiłem, potem grabiłem a na końcu wykoszoną trawę zaniosłem na kompostownik. Kiedy już dałem kosiarce wolne na resztę wieczoru, sąsiad za płotu przywitał się wyjątkowo serdecznie, nawet sąsiadka wdziała uśmiech na twarz. To był pierwszy zwiastun, że „coś” nadciąga.

– Sąsiad? Będziesz podłączał się do wody?

Do wody? Przecież kran dumnie się pręży na początku działki. Korzystają z niego niemal wszyscy, nie pytają o pozwolenie. Zresztą nie dbam o to. I w tym momencie do mnie dotarło, że niedługo kran będzie reliktem minionej epoki. Nadchodzi era liczników na wodę, każdy działkowiec będzie miał swój własny, indywidualny licznik na wodę. Woda będzie płynęła z innego ujęcia.

– W czym problem?

Pytanie na pozór błahe staje się coraz bardziej poważne. Licznik na wodę trzeba schować do altany wraz z zaworem. Ryczałtowe lanie wody kończy się. Nim licznik na wodę trafi do altany musi pójść śladami krecika i przebić się pod rabatami, szklarniami, drzewami do wyznaczonego punktu. Same straty.

Odkąd pamiętam, zawsze słyszałem, że uprawy eko są szczególnie drogie. Nie stosuje się żadnych nawozów, oprysków. Jednak w przeciwieństwie do piewców, że eko jest drogie byłem odwrotnego zdania. Trawa, która zajmuje ¾ powierzchni działki ma kontakt tylko z kosiarką a uprawy nadzwyczaj skromnie z dopalaczy nigdy nie korzystały. Piękne żółte kwiaty i dmuchawce były do soboty ozdobą trawnika.

dzialka-sasiad-naiwniak

Naśladowców nie znalazłem. Zewsząd prymusi działkowi, rabaty wyklepane, szklarnie odświeżone, drzewka z prężą się białym konarem do słońca. A tu koparka szczerzy metalowe zęby … będą wymuszone wykopy. Będą dziary. Wiem, ze łatwiej będzie koparce kąsać trawnik czy też podnieść lekkie płyty chodnikowe, położyć rury na wodę niż burzyć idealny działkowy świat sąsiada.

Czy mam na czole wypisane – naiwny sąsiad?

Jakby nie było – naiwny sąsiad pilnie poszukiwany. Z wody mało korzystam. Nie mam interesu, żeby podłączyć się do nowej sieci wodociągowej. Pewnie pomyślicie, że jestem złym sąsiadem, bo co mi szkodzi przekopać trawnik? Nic. Zostaną jeszcze do użytku pompy artezyjskie, trzeba będzie jedynie podejść z wiadrem i pomachać wajchą. Każdy będzie mógł podejść, ale wygodniej będzie odkręcić kran w altanie.

Ta historia na pozór jest banalna. Każdy spotkał się z takim zachowaniem. Kto tego nie zna? Jak jesteś potrzebny to zostaniesz szybciutko rozpoznany w tłumie. Jednak zawsze się dziwię, dlaczego natura ludzka w wyścigu np. o laury na najbardziej dopieszczoną działkę nie bierze pod uwagę tego, że nie wszyscy są takimi wyścigami zainteresowani.

To, że działka jest eko nie oznacza, że można ją rozryć jak dziki, bo to tylko trawa i małe poletko. Ta trawa i to małe poletko jest równie ważne jak wypielęgnowane rabaty. Naiwny sąsiad nie złoży hołdu w imię rurociągu, bo wie, że historia zatacza koło. Po udawanym uśmiechu niedługo nie będzie śladu. Naiwny sąsiad czyli ja jest potrzebny tylko do jednej rzeczy: położenia rur do altany i umożliwienia wpięcia trójnika aby reszta mogła się podłączyć. Proste!

A może się jeszcze namyślę … co o tym sądzicie?

6 myśli w temacie “Naiwny sąsiad pilnie poszukiwany!

  1. Bookworm

    Nie do końca zrozumiałem, czyli sąsiad liczy, że rurociąg pójdzie przez Twoją działkę? Czy że się podłączy do Twojego kranu? U nas rurociągi puścili ścieżkami a każdy podłączał się już osobno no i licznik nawet nie musiał być w altanie (u nas jest w małej nawet niezamykanej budce). Za to ja stanąłem okoniem i nie podłączyłem się pod prąd, po co mam płacić za licznik, jakiś abonament gdy na działce z prądu nie korzystam? :) Kosiarka i kosa na paliwo, nożyce akumulatorowe – już kilka lat tak ciągniemy ;) No i fakt, u nas trawka, jakieś drzewa, drzewka i krzaczki z upraw już dawno się wyleczyliśmy :)

    Odpowiedz
    1. Mr. Kaffeino

      Sąsiad/sąsiedzi liczą na to, że przez moją działkę pójdzie cały rurociąg a oni jedynie podłączą się do niego – krótki przekop pod płotem, który nie naraża na szwank rabat, szklarni, drzew owocowych, kwiatów. Wykopy zostaną po mojej stronie i cały bajzel. Stąd ta zielona „łąka” na zdjęciu.
      Z prądem postąpiłem podobnie. Nie mam. Wystarczy, że wyjdę na ” środek” działki i nie wiem, którego radia mam posłuchać. One nie grają – one wyją. I biegający zarząd … kto jeszcze nie zapłacił za prąd!

      Działka to relaks, działkowy wyścig odpuszczam.

      Odpowiedz
      1. Bookworm

        Teraz rozumiem :( Choć bardzo dziwi mnie polityka zarządu, że nie puszczają wodociągu głównym ciągiem, bo potem jest kolejny problem, coś literalnie „strzeli” i będziesz miał przekopaną działkę raz jeszcze. No i pytanie co możesz sadzić i jak kopać, żeby się do wodociągu nie dokopać ;)

    1. Mr. Kaffeino

      Obecny system nawadniający zostanie wyłączony całkowicie z użytku, zostanie położony nowy, kran przejdzie do lamusa. A nowy system nawadniający to licznik na wodę, napełnianie beczek wodą na zapas będzie mniej opłacalne.

      Odpowiedz
  2. Dola

    Z sąsiadami to czasem jest tylko pod górkę. Sąsiadka by dzieci nie grały na podwórku u niej, bo jeszcze jej coś zrobią, zorganizowała zawody na drodze dojazdowej do mojego domu, efekt? Elewacja wybrudzona i zniszczona, bo piłka ciągle z błota lądowała na białej farbie… A trawnik wygląda jakbym pasła na nim świnie, przeryty. Ludzie czasem naprawdę nie myślą.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *