Nauka pływania w śmieciach

Nie wiem, co mocniej mnie denerwuje albo kto bardziej mnie wkurza. Możliwe, że to te same osoby. Udające, że nic nie widzą, nic nie słyszą. Szumu śmieci, smrodu z kominów, walających się petów po chodnikach, podrzucanych ukradkiem zepsutych lodówek na śmietnik. Cisza.

Śmieci. I jeszcze raz śmieci. Klimat. Gleba. Woda. Dziura ozonowa. Odpady. Bębnią w radio, bębnią w telewizji. Internet roi się od artykułów na temat śmieci. I co? I nic. Nas to nie dotyczy. Śmieci przecież nie ma. Zniknęły.

Codziennie spaceruję z psem. Widzę i podziwiam nowe składy śmieci. Wczoraj nie było a dzisiaj już są. Prezentują lico. Wyrzucone pod osłoną nocy. Młode dziewczyny siedzą na starej oponie. Palą fajki, obok małpka. A obok stary monitor z tzw. zadem. Miejsce do nauki jak znalazł.

Stary, opustoszały magazyn, ceglany. Stoi obok torów. Na rampie rozładunkowej ustawione krzesła. Młodzież siedząc na nich ma widok na góry. Na drugi dzień, idąc z psem, widzę, że krzesła to już puzzle. A krajobraz wzbogacił się o plastikowe butelki, opakowania po chipsach, pety dopełniają obraz.

Naukę pływania w śmieciach czas zacząć?

I jeszcze jedna sprawa. Lodówka. Czy też lodówki? Namiętny przedmiot pożądania lumpiady. Nie odniosą na śmietnisko. Nocne komando poluje na wyrzuconą pod osłoną nocy lodówkę. Upolowana, zostaje wypatroszona. A wtedy lodówka nie jest już lodówką. Opakowanie podrzuca się pod najbliższy śmietnik.

Zakład oczyszczania miasta uznaje, że to już śmieć wybrakowany i zostawia go. To już problem mieszkańców. Lodówka kwitnie, nabiera wody, spełnia rolę akwarium. Czy kogoś ta lodówka przeraża? Nie. Ktoś, kiedyś ją wyrzuci? A do tego czasu poleży.

Nauka pływania w śmieciach

Śmietniki są opisane. Co, gdzie wrzucamy. Okazuje się, że mamy problem z czytaniem. Analfabetyzm wtórny. Do tego problem z celnością. Rzuty z spod kosza też nie wchodzą. Byłem w czasie urlopu w kilku miejscach i zauważyłem, że to szerszy problem. Społeczeństwo mało wysportowane.

Nie dbamy o czystość. Mimo tego, że się o tym pisze, mówi. O spalaniu śmieci w piecu nie wspominam. To sport narodowy. Klimat rząd ma w poważaniu. Ważniejsze są inne sprawy. Nie ma wody? Przecież pada deszcz. Rozmowa z niektórymi przekracza granice wytrzymałości.

I tak nieświadomie, powolutku, rozpoczęliśmy naukę pływania w śmieciach. Niedługo pojawią się pierwsi instruktorzy. Ze sporym doświadczeniem i wiedzą, która ma przyszłość w kraju, w którym klimat, ochrona środowiska to mało istotna rzecz.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *