Niespodziewana kąpiel wodna młynka do kawy Lelit William Pl 72

To była naprawdę niespodziewana kąpiel wodna młynka do kawy Lelit William nie tylko dla samego młynka, dla mnie również. Cały dzień „chodziło” za mną espresso. Przyszła ta pora, kiedy nalewam wody do ekspresu i … wtedy to się stało!

Podniosłem pokrywkę, ziarna kawy tak coś dziwnie na mnie patrzyły i pyk, woda płynie strumieniem do młyna. Stop! To nie tu się nalewa wody! To nie ten zbiornik. Było za późno. Strumień wody schował się w młynie!

I co teraz?

Rękę cofnąłem jak oparzony. Co dalej? Co robi się w takim przypadku? O tym mądrale nie piszą w internetach. Trzeba szybko, na krótko włączyć młyn, aby zmielone ziarno nie skleiło żaren. Prąd chyba nie „kopnie” ?

To nie był dobry pomysł. Młynek do kawy Lelit William na moment włączony zabuczał jak syrena okrętowa i rzekł – Z mielenia nici. Do portu nie zacumujemy. To szybciutko biegusiem po suszarkę. Ustawienia wichury na max. Deliberacja: ciepły czy zimny nawiew?

Nie brnij w to dalej

Nie miało to znaczenia. Zestaw młodego technika wydobyłem na powierzchnię. Pora na demontaż. Ściągnąłem pojemnik na kawę. To było łatwe. Odkręciłem odbudowę. Ukazały się plastikowe tryby. Pokrętło do ustawiania grubości mielenia. Wiedziałem, że pokrętło jest plastikowe, ale tak jakoś znów mnie to razi.

Żarna płaskie, 64 mm. Demontaż żaren polega na odkręcaniu tulei, która jest nagwintowana a od spodu przymocowane śrubami są żarna. I tu pierwszy raz ujrzałem, że te moje żarna to za czyste nie są, pomimo stosowania środków do czyszczenia żaren.

Skoro już odkręciłem górne żarna, to odkręciłem dolne żarna. Oblepione mokrą kawą, która zablokowała wylot kawy. Zablokowała na beton. Musiałem użyć specjalistycznego sprzętu z kuchni oraz pomocy żony, która już widziała, że w mojej głowie kołacze się myśl o nowym młynie.

Wspólnymi siłami wyglancowaliśmy żarna. Wyczyściliśmy kubaturę młynka do kawy Lelit William i odłożyliśmy go na parapet, aby dobrze wyschnął. Nie. Nie myliśmy go wodą. Tylko po to, aby woda, która nieopatrznie wparowała do środka po prostu wyschła.

Szczególną uwagę poświęciłem wylotowi kawy. Pieczołowicie został wyczyszczony. Skręcanie i kalibracja młynka uświadomiła, że to nie będzie proste. Ze skręcaniem młynka do kawy Lelit William poszło sprawnie. Gorzej z kalibracją.

Po paru próbach okazało się, że młynek wrócił do stanu tuż po katastrofie. Buczał i nie mielił. Popsuł się i trzeba kupić nowy. Na dodatek to, co zmielił leciało z siłą wodospadu z ekspresu. Znowu zaczopował się.

Ponowne rozkręcenie przyniosło odpowiedź. Wyczyszczone żarna zmyliły moje ustawienia. Mieliłem kawę nie pod espresso, ale na pył. I stało się jasne, że przemiał jest już inny niż przed kąpielą. Czyste żarna robią różnicę.

Ach ten młynek

Straty poniosłem na kawie Coffee Grange, niestety trochę jej przeleciało przez młynek zanim zrozumiałem gdzie leży problem. Ta niespodziewana kąpiel przyniosła korzyści – przegląd młynka do kawy od wewnątrz. Jego budowy.

Bliższe przyjrzenie się jego pracy. Rozglądałem się za wymianą na nowy młynek. Przeglądałem oferty, jednak te młynki, które mnie zainteresowały są jak na razie poza zasięgiem. A druga rzecz, te, które bym kupił niewiele różniły się od młynka do kawy Lelit William.

Na chwilę obecną, po gruntownym przeglądzie – żarna odzyskały blask. Niespodziewana kąpiel przyniosła nowe doświadczenia. Po prostu – wiesz więcej.

1 myśl w temacie “Niespodziewana kąpiel wodna młynka do kawy Lelit William Pl 72

  1. Pingback: Kawy pod espresso, które czarują aromatem i smakiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *