Ocean śmieci – nauka pływania już za nami!

Dawno temu napisałem o kibelku. Nie wiem, czy ktoś pamięta jeszcze ten wpis. Temat nadal aktualny – śmieci. Dziś musimy segregować śmieci. To już  nie moda. Musimy zadbać o środowisko. Tylko, że na gadaninie się kończy.

Ocean śmieci …

Idę na spacer z psem. Śmieci krążą wokół mnie. Śmieci już mnie nie dziwią. Zobojętniałem. Leżą dziś, będą leżeć jutro. Pojutrze tu będą. Za tydzień. Czasami wpadanie nowość – świeże egzemplarze. Kubeł wywieziony pod osłoną nocy.

Zauważyłem u siebie “syndrom śmieciarza” idę na spacer z psem i sprawdzam – ile “nowych” skarbów przybyło. I obserwuję – jak ocean śmieci zwiększa objętość. Pojawiają się nowe gatunki, większe gabaryty.

A smog…

Na glebie galeria eksponatów. Na nieboskłonie powiew świeżej spalenizny. Gmina ma pomiar zanieczyszczenia powietrza. Na jej nieszczęście – pomiar był na tyle udany, że gmina została gwiazdą pogodynki.

A było tak przyjemnie. Na horyzoncie góry. Na zboczach był las. Był, bo pojawił się kornik i teraz jest łysa polana. W lecie byłem w lesie. Pamiętam, że było tam bardzo swojsko. Śmieci pływały swobodnie. Turyści dbali aby nie było zbyt zielono.

A na zachodzie… – kto nie słyszał takiego tekstu, łapka w górę. Na zachodzie śmieci tak byś nie wyrzucił. Bo kara. A w kraju, kiedy zachód to wspomnienie, skleroza dopada łepetynę – śmieci lądują… pod śmietnikiem.

Żeby było mało, lokator tego występku mieszka pod innym adresem, ale śmieci wyrzuca pod stary adres, bo mu wolno. Tu nie zapłaci. A tam by musiał, tzn. pod nowym adresem. Zwracasz uwagę? Uważaj na stan zdrowia.

Czuj … Czuj … Czuwaj!

Organy – tzw. eko patrole – pracują osiem godzin. I tylko na jedną zmianę. Palacze pracują dwadzieścia cztery godziny na dobę. Teraz wybierają godziny nocne. I pracę w weekendy. Piątek, sobota po dwudziestej drugiej. I co mi zrobisz? Palimy.

Słyszę zewsząd – śmieci, ekologia, chrońmy środowisko. Nie kupuj wody w plastikowych butelkach, zrezygnuj z plastikowych słomek… wszytko to piękne. Kto nie klaśnie w dłonie z zachwytu? No, kto?

A realizacja? Sprzątanie świata. Hurra … raz do roku. A tymczasem ocean śmieci powiększa się. Nie zwracamy uwagi na śmieci. Są i będą. Może ktoś posprząta. Nauka pływania w oceanie śmieci już za nami. Opanowana do perfekcji.

Wieczorem wyjdę na spacer. Przed bramą domku jednorodzinnego stoi czatownik. Wypatruje, czy organy od czystego powietrza nie jadą. Po płaszczykiem zapalenia papierosa  prowadzi obserwacje. Pali fajkę na świeżym powietrzu a z komina na dachu dwutlenek węgla wzbogaca atmosferę.

Pod osłoną nocy, pod śmietnikiem wylądują polakierowane meble. Na drugi dzień trafią do pieca. Ktoś wyrzucił, takie marnotrawstwo. Utylizacja wieczorem. Miasto oszczędzi miejsce na wysypisku. Trochę pośmierdzi. Ale ciepło będzie.

Niedawno otworzył się nowy kanał dystrybucji śmieci. Rzeka. Płyną statki po wodzie. Płyną. Ocean śmieci rośnie w siłę. Na rzece nie ma żadnej tamy. Bobry wyniosły się.

Pytanie?

Czy ktoś po nas jeszcze będzie chciał pływać w tym oceanie śmieci?

Innego nie będzie. Utopimy się na własne życzenie.

 

2 myśli w temacie “Ocean śmieci – nauka pływania już za nami!

  1. Patryk Tarachoń

    Ludzie nie mają w ogóle wyobraźni. Wyrzucanie śmieci do rzek lub lasów, zahacza o brak jakiegokolwiek pojęcia o świecie i zacofaniu. Rozumiem, że ceny na wysypiskach bywają różne, albo że niektóre punkty odmawiają przyjęcia śmieci, ale żeby posuwać się do takich kroków, jest po prostu wieśniactwem. #BloggersHelpWorld

    Odpowiedz
    1. Mr. Kaffeino Autor wpisu

      Nie wiem o czym ludzie myślą wyrzucając śmieci do lasu. Śmieci nas “zaleją” i to dosłownie. Będą wielkie oczy, jak znajdzie się miejsce czy obszar wolny od śmieci. Dojdzie do tego, że będą nagłówki – wczasy w czystym środowisku. A może już ją, nie wiem. Generalnie temat bardzo mnie wnerwia.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *