Szaro, buro i ponuro …

szaro i buro

Zawsze chciałem poruszyć ten temat, ilekroć widzę na stronach zdjęcia starych przedmiotów z lat 80 i 90, które wg autorów były o wiele ciekawsze niż obecne. Za oknem było szaro, w telewizji dwa kanały, nie było neta, telefonów komórkowych, komputerów. Byliśmy tylko my i nasza wyobraźnia.

Pod zdjęciem obowiązkowy komentarz, „jeśli pamiętasz te (tu odpowiednio wpisać) to miałeś zajebiste dzieciństwo”, irytuje to mnie niesamowicie. Niektóre rzeczy pamiętam, a niektóre tylko znam z widzenia, ze słyszenia, bo nie było bliższej okazji się poznać. Zdjęcia przypominają mi jeszcze inne sytuacje, poza (szaro, buro i ponuro) były takie jak: „za naszych czasów tego nie było”. Od razu mam dwieście na piecu. Tym stwierdzeniem zamykano każdą dyskusję w szkole, szczególnie nauczyciele w tym przodowali, kiedy nie chcieli się zgodzić na nasze „szurnięte” pomysły. Coś podobnego istnieje w dialogu z rodzicami (przypominam „dawniej tak nie było”) to i teraz tak nie będzie. Bzdura do kwadratu.

Lata osiemdziesiąte czy dziewięćdziesiąte mają swój klimat i temu nie da się zaprzeczyć. Lubię ten okres, ale niekoniecznie w zestawieniu ze stwierdzeniem, że wtedy było lepiej. Wracałem za szkoły, w telewizji wiele propozycji dla młodzieży nie było. W czwartek oglądałem Kwant, w poniedziałek Luz, pamiętam Rambit, Tik-Tak, Dwa Michały (czy jakoś tak), Piątek z Pankracym, pamiętam nawet Domowe Przedszkole. Pamiętam też śniegowce Relaxy, których nie cierpiałem, gdyż w szkole na gumowej wykładzinie zostawiały czarne krechy, sprzątaczka z lubością latała za delikwentem, aby je zmywał. Pamiętam gierkę, tylko nie wiem jak się dokładnie nazywała, w której wilk łapał jajca do koszyka. Wyszedł kolega z grą na podwórko, ustalało się kolejkę i grało, kto więcej załapie. Pamiętam oranżadę w woreczku plus słomka, gry planszowe. No dobra, długo bym mógł jeszcze wspominać, wymieniać.

Nie było telefonów komórkowych, trzeba było wyjść na podwórko, aby pogadać, umawiać się na konkretną godzinę. Dialog był częściej twarzą w twarz. Szło się do kawiarni na piwko (tak na piwko). Słuchało się Listy Przebojów Trójki i próbowało się coś nagrać. Wymiana kasetami kwitła, przegrywanie jednej piosenki to było zebranie audiofilów, jak skopiować, aby nagranie nie straciło na jakości. Vinyle to nie była moja bajka, ale płyty „pocztówkowe” już tak.

Takie wspomnienia ma wiele osób. Nie oznacza wcale, że wtedy było lepiej, sentyment do poprzednich lat pozostał, wszak to nasza młodość, dzieciństwo. Mieliśmy inne spojrzenie na świat, wydawało się nam, że możemy wszystko. Rodzice mają wspomnienia, które również przypominają im ich dzieciństwo, wspominają z rozrzewnieniem, za ich czasów było równie pięknie jak za naszych. Mogą zrobić kilka zdjęć, podpiąć podobny komentarz. Czasy się zmieniają, to, co kiedyś było dziwne, niezrozumiałe dla obecnych, nie oznacza, że wcześniej było lepiej a dziś jest gorzej. Czy to oznacza, że chciałbym wrócić do czasów poprzednich? Skąd, cieszę się jak dziecko, że mogą skorzystać z telefonu komórkowego, zapytać, co się dzieje u żony, brata, umówić się na kawę, na imprezę. Wysłać emilkiem zdjęcia, spotkać kumpli na facebuniu.

kolorek
Mamy nowe narzędzia komunikacji, nic nie zastąpi kontaktu bezpośredniego, trzeba wiedzieć jak z nich korzystać. Bez przeginania. Nie zmienia to faktu, że każde pokolenia ma swoje wspomnienia a narzucanie, że wtedy było lepiej świadczy o braku wyobraźni. Będziemy jak nauczyciele, którzy lubią stagnację, powiemy „ za naszych czasów tego nie było”. I co z tego!!! Życie jest kolorowe o każdej porze. A może to od nas zależy, jak postrzegamy świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *