Zły, Dziennik 1954 i Pan T.

złyZły. Antybohater socjalizmu. Dziennik 1954 – zapis rzeczywistości smętnej, ponurej i urokliwej w swej postaci. Komunizm szary, wypłowiały, ale budzący dzikie żądze w pęczniejącej od forsy kieszeni. I na koniec Pan T. Drażniący. Przydałby się ktoś taki dzisiaj.

To nie wszystko, są jeszcze Zapiski Dyletanta. Leopold Tyrmand. Widziałem go, przechodziłem obok niego niejeden raz. Drażnił swą obecnością na półce. Obszerny i wielu egzemplarzach. Rzucał się i przewalał po witrynach internetowych.

Zły

Zły był na początku. Omawiać, opisywać, streszczać sławną lekturę nie godzi się. Od pierwszej chwili wiedziałem, że mam dużo wspólnego ze Złym, czułem podskórnie, że historia przypominająca bohatera działającego poza granicami prawa jest oklepana a może nawet splagiatowana, to jest inna, bo osadzona w innej rzeczywistości. Komunizm? Mówi Wam to coś?

Warszawa zdruzgotana, podnosząca się z ruin, obolałe głowy owinięte traumami wojennych przeżyć. Lokatorzy stolicy szukający szczęścia. Realia owiewające powojenne mury nie każdemu lokatorowi przynoszą zadowolenie. Kreowanie rzeczywistości należy do tych, którzy wierzą w swoją gwiazdę.

Dziennik 1954 

Zapis codzienności, ale … nie taki pospolity, codzienny, opierający się o standardy. To zapis przemyśleń, obserwacji, osobistych wycieczek autora pod nazwiska znane w tamtym czasie jaki i obecnie, to analiza wartości, które są modne dziś. Wyznaczają zawsze ten sam trend, jednak niewielu projektantów potrafi skroić je na miarę czasów. Tyle zaparcia ma niewielu.

Pan T.

Niby nie o tym jest ten film. Nie o nim. A jednak wrażenie oglądając go ma się zupełnie inne. Końcowe napisy wprawiają w osłupienie. Nie wnikam już w to. Pan T. – film na wskroś przypominający autora. To on jest Zły. To on jest ten drażniący system, który niedługo się wysypie.

I teraz uwaga – system, którym wielu pogardza a jednocześnie oddają mu czołobitnie ofiary bo napełnia im kieszenie. Wartości, pryncypia to frazesy … Znacie to? Wielu o nich mówi. Wystarczy nie kraść. Dziennik 1954 staje się aktualny ponownie.

Żądza pieniądza, żądza władzy jedynie słusznej w formie to fantazja, cel który rozpłynął się w mgle bo kreatorzy zapomnieli, że fundamenty powinny być jak skała. Skała była z gipsu i rzeka pieniędzy rozpuściła ją w rzewnym potoku błota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *