Zostań w domu, bo inaczej to małe coś – zdejmie koronę z głowy.

Z twojej głowy. Ogarnia cię lęk? Obawa? Strach? Przed czym? Do niedawna było to niemożliwe – jesteśmy panami świata. Kto nam podskoczy? Kto? Ujarzmiliśmy prawie wszystko. I takie „coś” Takie małe COŚ. Wirus. Mruga oczkiem, kiwa paluszkiem i śmieje się z nas. Szepcze … zostań w domu. Ale Ty tego nie słyszysz.

Rano wychodzę na spacer z psem. Do niedawna mijałem znajomych. Teraz jestem tylko ja i pies. Znajomych nie ma. Ulicą jechały samochody, autobusy. Jechały. Teraz cisza jest rzadko przerywana dźwiękiem silnika.

Idę do pracy. Poranny pociąg, który do niedawna podwoził ludzi do pracy – zanim wtoczy się na peron, spiker grzmi o koronawirusie. Chętnych na wspólną jazdę do pracy ubyło. A może mają postojowe. Zostali zwolnieni. Są na kwarantannie. A może dbają o siebie i zostali w domu. Nie wiem.

Zostań w domu …

W sposobie postrzegania świata daleko mi do optyki obecnie sprawujących władzę. Jednak, apel – zostań w domu, – który ma zatrzymać rozwój epidemii, popieram. Izolacja. Umyj ręce. Nie dotykaj ust. Przestrzegaj kwarantanny. To nie jest pusta gadanina.

Problemy ze słuchem i czytaniem …

Wracam z pracy. W uszach brzmi – zostań w domu. Ulica niemal pusta. Stosują się ludziska – przebiega przez głowę. Dbają o siebie. O ja naiwny! Toż to naród z fantazją. Fantazją ułańską. Takie małe coś nie będzie dyktowało warunków, co nam wolno robić.

Ludziki przeniosły się w inne, mniej widoczne miejsca.

Miejsca zabezpieczone logistycznie – policyjny radiowóz nie dojedzie. Oświetlenie rzuca blask na skradającego się. Na znaczeniu zyskują miejsca, które były wątłej reputacji. Cóż, takie mamy czasy. Sztuka kamuflażu zyskuje na wartości.

Płynie sobie rzeczka. Pływają sobie rybki. Słońce świeci. Weź tu się człowieku opanuj i zostań w domu! Nie zasiąść na krzesełku, zapalić papierosa, zarzucić wędki, pogaworzyć z kumplem? Do kogo ta mowa? Do kogo te apele!

Zieleni się. Wiosna. Zew działkowca jest nie do opanowania. Mus kopać. Mus grabić. A potem rozpalimy grilla. Dzieciaki pobiegają. A byłbym zapomniał – znajomi też przyszli. Będzie grill. Będzie zabawa.

Zamykają furtkę, sobie tylko znanym sposobem nie zauważali informacji, aby nie urządzać grilla, nie spotykać się w większym gronie. No, bo jak, takie małe coś – może przyjść na działkę. Wyobraźnia ogarnia tylko od rabaty do rabaty. Wirus nie zna przecież drogi na działkę.

Weekend to już inna zabawa. Można więcej i dłużej. Policja zajęta osobami na kwarantannie, nie ma czasu dla innych. Więcej piwka i znajomych. I to nie tylko na działce. I jeszcze ta oferta sklepowa – dłużej czynne. Żal nie skorzystać. Wszak wyroby na A są pierwszej potrzeby.

Galeria pustych butelek, opakowań po przekąskach drażni nielicznych. Młodzież musi się wyszaleć. Nie mogą cały czas w domu siedzieć. Muszą kości rozprostować. Psychika siada. Nudzi im się. Doktor Glinka zadba o wszystkich. Wyleczy ostatecznie.

Zostań w domu

Wychodzę na spacer z psem. Nie chodzę daleko, nie spaceruję długo. Choć uwielbiam długie spacery. Beagle lubią długie spacery. Bilbo jest niepocieszony, że nie są tak długie jak dawniej. Wytrzymamy. Z jednej strony wtłacza się do ucha – zostań w domu – dla własnego bezpieczeństwa i innych. Zachowaj odstęp. Zostań bohaterem w swoim domu.

Niektórzy zostaną bohaterami jednego wieczoru. Dnia. Nocy.

Zostań w domu. Dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *